piątek, 2 sierpnia 2013

Polska kuchnia regionalna: chołojec

Pochodzę z rodziny, w której słowne żarty są równie ważne, jak puryzm językowy, w której ceni się szeleszczące onomatopeje, uroki aliteracji, dowcip regionalizmów i harmonię dobrze skonstruowanego zdania, a spuneryzm był rozrywką obiadową.

Dlatego wzruszają mnie odmienności, naleciałości i same nazwy, także potraw, które tak różnie brzmią w zależności od szerokości geograficznej. Na przykład "chołojec".



Jeszcze kilka lat temu w ogóle nie wiedziałam o jego istnieniu. Nauczył mnie go dopiero Mięsożerca, którego rodzice pochodzą ze wschodniej części Mazowsza, okresowo bywającej Podlasiem.

Chołojec to tamtejszy chłodnik - coś, pomiędzy zupą, a napojem. Idealny na znów zbliżające się upalne dni.

Potrzebujemy:
- ogórków (my najbardziej lubimy gruntowe)
- rzodkiewek
- cebuli, a jeszcze lepiej całych dymek
- soli, pieprzu, cukru
- octu
- wody
- maślanki, lub kefiru, lub zsiadłego mleka, w ostateczności jogurtu



Właściwie celowo nie podaję proporcji, bo ilość warzywnych wypełnień i płynów zależy od Was.
U nas było tak:
3 spore gruntowe ogórki (były naprawdę olbrzymie, jak na gruntowe) obrałam ze skóry i starłam na tarce o grubych oczkach. Potem dodałam do nich starte na tę samą wielkość rzodkiewki. O ile pamiętam, to 5.
Na końcu starłam też 2 cebule (dymki), na pulpę.
Dodałam soli i pieprzu, odstawiłam, żeby podeszło wodą. Ja odstawiłam na kilka godzin do lodówki, bo wybyłam z domu, ale wystarczy 15 - 20 minut.
Kiedy warzywa już puściły soki, a w domu pojawił się Mięsożerca, zalał całość litrem przegotowanej wystudzonej wody oraz litrem kefiru, a także 2 łyżkami octu spirytusowego, wkroił szczypior od dymki i doprawił do smaku solą, pieprzem i cukrem.



I już.
Serdecznie polecamy do młodych ziemniaczków.
Albo pierogów z czymkolwiek.
Albo do kanapki.
Albo tak, po prostu.



Smacznego!

7 komentarzy :

  1. A blaszaka też znasz? :) Chołojec w wakacje codziennie musiał być, jak byliśmy u babci :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ba!
    Chociaż musiałam się nauczyć, że to to samo, co poznana przeze mnie wcześniej na Mazurach babka ziemniaczana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to fakt :D no i oczywiście słynna zalewajka z tamtych regionów :DDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, musicie przyjechać kiedyś do nas na Podlasie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będziemy od jutra do przyszłej niedzieli. Zapewniamy spartańskie warunki (woda w studni), ciszę i spokój. I zapraszam serio, serio!

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwy chołojec to woda, cebula, szczypiorek, sól i ocet. Dziękuję to tyle w tym temacie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...