Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 stycznia 2014

Z zeszytu mojej mamy: szybkie jogurtowe bułeczki

Po pierwsze, życzę Wam wiele pysznego w Nowym Roku!

Być może już wróciliście do swoich zajęć, a może jeszcze leniuchujecie. Niezależnie od tego, jak jest, być może nie macie czasu lub ochoty na długie pobyty w kuchni. Jeśli tak, oto jest przepis dla Was: szybkie i proste bułeczki (lub chlebki) z jogurtu.


Wystarczy:
- 200 g mąki
- szklanka (250 ml) jogurtu
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżeczka cukru
- 1 łyżeczka soli
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia


Wszystkie składniki mieszamy i wyrabiamy w misce. Jeśli ciasto jest twarde, dodajemy jeszcze 1 łyżkę wody, jeśli zbyt miękkie - to mąki. Mamy osiągnąć gładkie, zwarte ciasto, z którego możemy swobodnie uformować bułeczki. Z podanych proporcji wyjdzie 8 niewielkich kulek.

Możemy bułeczki posypać od góry sezamem, grubą solą, czarnuszką...


Rozgrzewamy piekarnik do 180 C i pieczemy przez 20 - 30 minut, do zezłocenia.

Pyszne solo, ale również idealne, jako łatwe bułeczki do hamburgerów, polecam!


Smacznego!

niedziela, 24 listopada 2013

Idealna niedzielna kawa: pumpkin spice latte

Jest pochmurna, szara niedziela. Listopad nie zachęca do spacerów, czy nawet wyjścia z łóżka, a co dopiero z domu.
Wstajemy więc późno i dość niechętnie. Pomaga nam myśl, że czeka nas układanie puzzla i niespieszna, kremowa, przepyszna kawa. Nie tak słodka, jak jej amerykański pierwowzór z sieciowej kawiarni, mocno korzenna i z wyczuwalnym smakiem dyni. I niech sobie będzie listopad...


Przepis zaczerpnięty stąd, poniżej z moimi modyfikacjami:

Syrop dyniowo-korzenny [który można wykorzystać także do deserów!]:

- 1/2 szklanki wody
- 2/3 łyżeczki świeżo startego imbiru [w oryginale 1 łyżeczka w proszku]
- 1 łyżeczka cynamonu w proszku
- 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej [w oryginale 1 łyżeczka]
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub 1 łyżka cukru waniliowego
- 1/3 szklanki mleka skondensowanego niesłodzonego
- 1,5 - 2 łyżki brązowego cukru [w oryginale 4 łyżki białego]
- 1/4 szklanki puree z upieczonej dyni.

Oraz: sitko i kawałek gazy.


Wodę z przyprawami zagotować w rondelku, pogotować przez 5 minut, po czym zdjąć z ognia i odstawić na 15 minut. Po tym czasie przecedzić przez sitko wyłożone gazą. Do powstałego syropu dodać skondensowane mleko z cukrem i wymieszać do rozpuszczenia (w razie potrzeby podgrzać). Dodać puree z dyni i dokładnie wymieszać lub zmiksować. Spróbować, ewentualnie doprawić cukrem. Przechowywać w lodówce.


Kawa dyniowo-korzenna (przepis na 2):
- 4 łyżki syropu dyniowo-korzennego
- 2 podwójne espresso [lub 2 kawy o takiej mocy, jak lubimy, mogą być rozpuszczalne]
- szklanka mleka
- opcjonalnie: bita śmietana, cynamon i/lub gałka muszkatołowa do dekoracji.

Do kubków z kawą wlać syrop (po 2 łyżki) i spienione ciepłe mleko. Tyle wystarczy do bardzo miłego przed/popołudnia, ale możemy też dodać kleks z bitej śmietany i posypać od góry cynamonem i startą gałką.

Miłej niedzieli!

niedziela, 29 września 2013

Sezon na grzyby: jajecznica


Uwielbiam las, szczególnie późnym latem i jesienią, czyli wtedy, kiedy zwykle pojawiają się w nim grzyby. Zawsze mówiłam, że jeśli ktoś lubi je zbierać i chce ich mieć pełne kosze, wystarczy, żeby szedł za mną - omijam wszystkie, bo chowają się przede mną przemyślnie. Ja mogę zebrać dowolną ilość muchomorków.

Ale kiedy przychodzi tak grzybny rok, jak ten, nawet mi udaje się coś upolować. Szczególnie, kiedy grzyby rosną w prywatnym, przydomowym "lesie" u mamy, gdzie nikt ich przede mną nie zerwie i mogą nabrać widzialnych rozmiarów...

Dziś rano jedliśmy więc iście "leśne" śniadanie. Jajecznicę z koźlakami. Równie dobre byłyby podgrzybki, czy co tam jadalnego udało się Wam znaleźć.



Potrzebujemy:
- 3 - 4 jajek
- 2 - 3 świeżych grzybów
- 1 niewielkiej cebuli
- 5 - 6 cm kawałka ulubionej kiełbasy
- świeżego rozmarynu, soli, pieprzu
- tłuszczu do smażenia



Grzyby oczyszczamy i kroimy w kawałki o grubości 2-3 mm, podsmażamy na rozgrzanym tłuszczu. Kiedy już nie są surowe, dodajemy cebulkę pokrojoną w kostkę, a następnie kiełbasę w podobnej wielkości. Wszystko podsmażamy, dodając szczyptę świeżego, posiekanego rozmarynu.
Na końcu dodajemy rozbełtane z solą i pieprzem jajka, smażymy jajecznicę do stopnia ścięcia, jaki lubimy. My lubimy naprawdę mocno ściętą.



Najlepiej smakuje z razowym pieczywem.

Smacznego!

poniedziałek, 1 lipca 2013

Weekendowe (wakacyjne?) śniadania: francuski klasyk inspirowany Skandynawią

Sądząc po filmach, obtoczone w jajku kawałki pieczywa, znane jako francuskie grzanki, są najbardziej popularne za Oceanem.

Jednak pain perdu, czyli "stracony chleb", to naprawdę wiekowy europejski wynalazek. Najprawdopodobniej najpierw chodziło o czerstwe pieczywo maczane w mleku.



Obecnie jest to zwykle danie stricte śniadaniowe, najczęściej konsumowane w swojej słodkiej wersji. Absolutnie bezkonkurencyjna jest miękka, gliniasta chałka, nasączona aksamitną masą jajeczno-mleczną, zezłocona na maśle i posypana chrzęszczącym cukrem.

U nas dziś (Mięsożerca jest na urlopie, więc mamy czas na wspólne celebrowanie śniadań) wersja nieco bardziej północna: grzanki z żytniego chleba z jogurtem, wędzonym łososiem i szczyptą świeżego koperku.



Do tego pysznego dania potrzebujemy:
- po 1 jajku na osobę
- łyżkę mleka na każde jajko
- po 2 - 3 kromki żytniego chleba na zakwasie na osobę (w zależności od wielkości jajka i kromek)
- masła do smażenia
- po łyżce gęstego jogurtu (najlepiej greckiego) lub gęstej śmietany na kromkę
- po 1/2 - 3/4 łyżki wędzonego łososia na kromkę
- po szczypcie posiekanego koperku na kromkę



Jajka z mlekiem rozkłócamy w płaskim naczyniu. Możemy mieszankę delikatnie posolić, ale bardzo ostrożnie, wędzony łosoś zwykle i tak jest już słony.
Każdą kromkę pieczywa osobno bardzo dokładnie zamaczamy w jajku z mlekiem, pozwalając jej dobrze wchłonąć płyn.

Na patelni rozpuszczamy masło i układamy nasączony jajkiem chleb tak, aby kromki się ze sobą nie stykały. Zmniejszamy ogień i smażymy po 3 minuty z każdej strony, tak, aby jajko w środku kromki także się ścięło.

Na usmażone kromki wykładamy po kleksie jogurtu, na to łososia (jeśli, tak jak ja, macie kłopot z konsystencją łososia wędzonego na zimno, możecie go również podsmażyć, ale wówczas należy naprawdę zapomnieć o soleniu czegokolwiek) i posiekany szczypiorek.



Danie może także być pysznym i szybkim obiadem.

Smacznego!

piątek, 21 czerwca 2013

Weekendowe śniadania: omlet grzybek

Mój ojciec nie należał nigdy do frakcji "gotujących" (a od kilku lat nie należy już też właściwie do "jedzących", bo odżywia się higienicznie), ale mam kilka kuchennych wspomnień z nim związanych.

Najcieplejszym i moim ulubionym jest wspólne robienie grzybka w legendarnie zaopatrzonej kuchni u babci Ireny (w lodówce chłodziło się głównie powietrze).
Pamiętam skupione wyciskanie mleka z tubki i nerwowe oczekiwanie na czas, kiedy patelnia wychynie z piekarnika.


Od tego czasu mój omletowy repertuar wyraźnie się poszerzył, ale nadal widzę różnicę między grzybkiem - czyli mieszanką jajek, mleka (najlepiej zagęszczonego) i mąki, z proszkiem do pieczenia na czubek noża - a omletem biszkoptowym, w którym czynnikiem rosnącym są ubite na sztywno białka.

W ramach zbliżającego się Dnia Ojca może to jest pomysł dla wszystkich rodzicieli? Stwórzcie dzieciom wspomnienie. Na przykład w postaci grzybka z czereśniami.


Potrzebujemy:
- 2 jajek na dorosłą osobę (1,5 w przypadku omletu biszkoptowego)
- 1/3 szklanki mleka (mniej w przypadku mleka zagęszczonego)
- 1/3 szklanki mąki (najlepiej przesianej)
- łyżeczki cukru
- szczypty soli
- garści wydrylowanych czereśni
- masła (najlepiej klarowanego) do smażenia


Jajka rozkłócamy z mlekiem, stopniowo dodajemy mąki, soli i cukru i mieszamy, aż składniki się połączą.
Na patelni rozpuszczamy orzeszek masła, rozprowadzamy je po całej powierzchni. Wylewamy masę jajeczną, zmniejszamy ogień na troszkę poniżej średniego.
Kiedy spód się "zetnie", na omlet wysypujemy wydrylowane czereśnie i jeszcze przez chwilę smażymy.


Omlet ostrożnie przewracamy na drugą stronę (na przykład za pomocą pokrywki lub talerza), lub wstawiamy do nagrzanego do 180 - 200 stopni piekarnika. Gotowy omlet jest puszysty i sprężysty, uważajmy tylko, aby go nie spalić!

Omlet posypujemy cukrem pudrem, możemy go także podawać ze słodką śmietanką.


Smacznego!

niedziela, 2 czerwca 2013

Kuskus: sałatka

Przyjęcia grillowe to nie tylko palenisko, ruszt i wszystko to, co na nim położymy, to cała otoczka - sosy, pieczywo, ale przede wszystkim sałatki.

Oto nasza propozycja sałatki, która świetnie pasuje do wszelkich dań z grilla:
prosta sałatka z kuskusem i paluszkami surimi.



Potrzebujemy:
- półtorej szklanki suchego kuskusu
- papryki: czerwonej i żółtej (albo innych wariantów kolorystycznych)
- jednej cebuli
- pół - jednego wężowego ogórka
- opakowania paluszków surimi
- garści lub dwóch drylowanych oliwek (tu są zielone, ale mogą być także czarne)
- soku z jednej cytryny
- soli, pieprzu, oliwy

Kuskus gotujemy. Możemy posłużyć się propozycją z opakowania, czyli zalać go płynem, ale możemy też zrobić coś, co zajmie nam, owszem, nieco czasu, ale spowoduje, że kuskus będzie naprawdę pyszny: ugotować go na parze.

W garnku zagotowujemy wodę. Na garnku umieszczamy durszlak z niewielkimi oczkami. Chyba, że podobnie, jak Nigella, mamy kuskusierę. Zazdroszczę.
Suchy kuskus wsypujemy do miski, zalewamy go szklanką zimnej wody, dokładnie mieszamy.
Lekko napęczniały kuskus przesypujemy do sita, uklepujemy. Czekamy, aż para zacznie się przedostawać przez ziarenka, a kuskus z wierzchu będzie ciepły.
Przesypujemy z powrotem do miski, znów zalewamy zimną wodą, mieszamy.
Powtarzamy parowanie.
Tym razem zalewamy kuskus (przesypany do miski) słoną wodą, wsypujemy garść rodzynek (ten ruch jest opcjonalny, ale warto).
Znów gotujemy kaszę na parze. Tu możemy jej spróbować, powinna być już miękka, choć nadal sypka.
Ciepły kuskus mieszamy w misce z orzeszkiem masła.

Tak przygotowany kuskus możemy wystudzić do sałatki, albo podać go na ciepło z sosem. W prawdziwie arabskim domem parującym w garnku płynem jest właśnie zupa, lub sos do kuskusu.

Paprykę do sałatki możemy po prostu pokroić w kostkę, ale możemy ją też upiec i oskórować.

Resztę sałatkowych składników pokroić (cebulę drobniej, niż resztę) i wymieszać.

Sałatkę obficie skropić sokiem z cytryny, wymieszać, odstawić na co najmniej godzinę do połączenia smaków.
Możemy też dodać świeżo posiekanej natki kolendry.

Świetnie smakuje następnego dnia na śniadanie :)

Smacznego!

niedziela, 26 maja 2013

Weekendowe śniadania - Tamagoyaki

Dzisiejsze śniadanie zabrało nas na wycieczkę do kraju kwitnącej wiśni.



Zawsze mi się wydawało, że zrobienie klasycznego japońskiego omletu jest trudne, ale później odkryłam przepis Nami.

Mi zajęło to dużo mniej czasu, niż na załączonym filmie, ale zapewne dlatego, że moja (okrągła) patelnia jest po prostu dużo większa. Kompletnie też zapomniałam o etapie przecedzania jajek przez sito.



Składniki:
- 3 jajka
- łyżka cukru
- 2 łyżki sosu sojowego (lepszy będzie jasny, ale nie miałam, dałam ciemny)
- 2 łyżki wina mirin (nie miałam, użyłam bliskiego zamiennika, czyli moscatela)

Jajka rozkłócamy w misce, a w osobnej miseczce mieszamy przyprawy, aż cukier się rozpuści. Dodajemy mieszaninę do jajek.

Na dużym ogniu rozgrzewamy patelnię z nieprzywierającą powłoką, przecieramy ją ręcznikiem papierowym, nasączonym olejem do smażenia (my używamy rzepakowego).

Wylewamy cienką warstwę masy jajecznej, rozprowadzamy po całej patelni. Rozbijamy pęcherzyki powietrza. Kiedy jajka są usmażone, zwijamy omlet, zostawiając go na jednej ze stron patelni. Cały proces powtarzamy do wykończenia masy, dbając o to, żeby wlewać masę jajeczną pod zwinięty omlet, a także żeby zwijać zawsze z tej samej strony.


Po usmażeniu (i zbrązowieniu, jeśli chcemy), wykładamy omlet na bambusową matę, zwijamy, nadajemy kształt (ten etap pominęłam). Zostawiamy tak na 5 minut.

Po tym czasie kroimy w 6 - 8 kawałków.



My jedliśmy go ze startą rzodkiewką i sosem sojowym ze świeżo startym imbirem.

Pyszny pomysł na późne śniadanie. Może dla Waszej mamy? Przecież Dzień Mamy można świętować dłużej, niż przez jeden dzień...
Wszystkiego dobrego wszystkim mamom. Szczególnie mojej :)

niedziela, 5 maja 2013

Matzah brei, czyli o wartości weekendowych śniadań

Gotowanie i celebrowanie posiłków jest z M. naszą wspólną pasją. W związku z tym, że pracujemy w innych porach (a w zasadzie ja pracuję w innych porach, niż reszta świata), śniadania jadamy razem tylko w weekendy i dni wolne od pracy. Są to wtedy zwykle późne i długie uczty, czas, który mamy dla siebie. Czego tu nie ma? Są sałatki, wędliny, kawa z włoskiego ekspresu (większy się nie mieści w małej kuchni) i jajka - to na miękko, to gotowane w occie, to sadzone, to na parze, to francuskie grzanki. Rzadziej jajecznica, bo tę lubimy nieco mniej.


W poszukiwaniu nowych propozycji jajecznych zawędrowaliśmy dziś w rejony tradycyjnej kuchni żydowskiej, dla mnie nierozerwalnie związanej z polską, a także warszawską tradycją kulinarną. Od kilku lat jestem szczęśliwą posiadaczką "Polskiej Kuchni Koszernej" Rebeki Wolff, którą traktuję raczej, jak inspirację, niż dokładny drogowskaz, bo, jak większość książek kucharskich z epoki, jej przepisy są dla mnie nieco zbyt "bogate". Właściwie czekam, aż któryś z nich nakaże mi wziąć dwanaście dziewek podkuchennych... 


Znajduje się w niej przepis na "Macę z jajkami" (na 15 jajek...), którego współczesne odpowiedniki znalazłam tu po polsku i tu po "hamerykańsku". Dziś na śniadanie mieliśmy więc "macę z brei" :)


Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła czegoś inaczej. Wszystkie trzy przepisy nakazują macę namoczyć, ja tego nie zrobiłam, dzięki czemu danie zyskało przyjemną chrupkość.

Na śniadanie dla dwojga potrzebujemy:
- 3 - 4 płatków macy
- 4 jajek
- 3/4 łyżki klarowanego (lub nie) masła
- szczypty soli
- do smaku: cukru i cynamonu lub soli i pieprzu lub dowolnych innych dodatków
- opcjonalnie: mleka do jajek

Jeśli moczymy macę, to robimy to na samym początku, w mleku lub wodzie. Można pominąć.
Jajka wbijamy do miseczki i rozkłócamy widelcem, dodając sól.
Na patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy macę i podsmażamy często mieszając, aż maca wchłonie masło i zacznie się rumienić, a będzie to robić szybko.
Wlewamy jajka i smażymy mieszając. Nawet, jeśli, jak my, lubimy mocno ściętą jajecznicę, warto tym razem wyłączyć gaz pod jajkami troszkę wcześniej, kiedy jajka są jeszcze lekko kremowe.
Dodajemy wybrane przyprawy.
Podajemy z gęstym jogurtem.


Moje skojarzenia idą w stronę francuskich tostów i następnym razem będę jeść macową jajecznicę na słodko, na przykład z prażonymi jabłkami i cynamonem.

Mniam! Smacznego!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...