Po pierwsze, życzę Wam wiele pysznego w Nowym Roku!
Być może już wróciliście do swoich zajęć, a może jeszcze leniuchujecie. Niezależnie od tego, jak jest, być może nie macie czasu lub ochoty na długie pobyty w kuchni. Jeśli tak, oto jest przepis dla Was: szybkie i proste bułeczki (lub chlebki) z jogurtu.
Wystarczy:
- 200 g mąki
- szklanka (250 ml) jogurtu
- 2 łyżki oliwy
- 1 łyżeczka cukru
- 1 łyżeczka soli
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Wszystkie składniki mieszamy i wyrabiamy w misce. Jeśli ciasto jest twarde, dodajemy jeszcze 1 łyżkę wody, jeśli zbyt miękkie - to mąki. Mamy osiągnąć gładkie, zwarte ciasto, z którego możemy swobodnie uformować bułeczki. Z podanych proporcji wyjdzie 8 niewielkich kulek.
Możemy bułeczki posypać od góry sezamem, grubą solą, czarnuszką...
Rozgrzewamy piekarnik do 180 C i pieczemy przez 20 - 30 minut, do zezłocenia.
Pyszne solo, ale również idealne, jako łatwe bułeczki do hamburgerów, polecam!
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie obiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szybkie obiady. Pokaż wszystkie posty
sobota, 4 stycznia 2014
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Inspirowane Meksykiem: lekka i szybka zielona zupa
Z różnych względów teraz dużo odpoczywam, raczej siedzę i poleguję, niż stoję całymi dniami w kuchni. Stąd też potrzeba szybkich i niewymagających pracy obiadów.
Dziś, w ramach poświątecznego detoksu, jedliśmy więc zieloną zupę z kukurydzy i awokado. Lekko słodkawa, lekko pikantna - serdecznie polecam!
Potrzebujemy:
- puszki kukurydzy razem z płynem (340 g)
- 1 awokado
- 1 średniej cebuli
- kostki bulionu drobiowego
- 2/3 - 1 szklanki wody
- 2 - 3 łyżki śmietany 18%
- świeżo startych: gałki muszkatołowej i imbiru- do smaku
- świeżej papryczki chili lub ostrego sosu - do smaku
- ziela angielskiego
Kukurydzę razem z płynem umieszczamy w garnku, zalewamy wodą. Dodajemy cebulę, pokrojoną w ćwiartki i kostkę bulionową, zagotowujemy. Do wrzątku dodajemy awokado i przyprawy, gotujemy 5 - 10 minut. Blendujemy ze śmietaną.
Podajemy z plasterkami awokado.
Ja dla Mięsożercy dodałam też "grzanki" z salami (plasterki podsmażamy na suchej patelni i suszymy na ręczniku), na pewno spróbujemy jeszcze ze skórką otartą z limonki.
Smacznego!
Dziś, w ramach poświątecznego detoksu, jedliśmy więc zieloną zupę z kukurydzy i awokado. Lekko słodkawa, lekko pikantna - serdecznie polecam!
Potrzebujemy:
- puszki kukurydzy razem z płynem (340 g)
- 1 awokado
- 1 średniej cebuli
- kostki bulionu drobiowego
- 2/3 - 1 szklanki wody
- 2 - 3 łyżki śmietany 18%
- świeżo startych: gałki muszkatołowej i imbiru- do smaku
- świeżej papryczki chili lub ostrego sosu - do smaku
- ziela angielskiego
Kukurydzę razem z płynem umieszczamy w garnku, zalewamy wodą. Dodajemy cebulę, pokrojoną w ćwiartki i kostkę bulionową, zagotowujemy. Do wrzątku dodajemy awokado i przyprawy, gotujemy 5 - 10 minut. Blendujemy ze śmietaną.
Podajemy z plasterkami awokado.
Ja dla Mięsożercy dodałam też "grzanki" z salami (plasterki podsmażamy na suchej patelni i suszymy na ręczniku), na pewno spróbujemy jeszcze ze skórką otartą z limonki.
niedziela, 22 grudnia 2013
Powrót do korzeni: duszony jarmuż
Jarmuż przebojem wraca na nasze stoły, podobnie zresztą, jak topinambur. Są to przecież warzywa, które onegdaj jadali nasi przodkowie. Dlatego cieszy nas, że znowu można je znaleźć na targach i straganach... Czekamy jeszcze, aż pojawią się w sklepach.
Nam udało się trafić na jarmuż, topinambur jeszcze przed nami.
Możliwości jest szereg, my wybraliśmy dodatek w postaci duszonego w śmietanie (gwoli ścisłości, próbowaliśmy także zrobić chipsy z jarmużu, ale zajęłam się czymś o całe 3 minuty za dużo, więc do tego dania wrócimy, czarne nie były dobre...) - danie genialne w swej prostocie.
Potrzebujemy:
- kilka - kilkanaście liści jarmużu (bez twardej łodygi)
- oleju i wody do blanszowania
- pieprzu i sosu sojowego do przyprawienia
- gęstej śmietany
Jarmuż myjemy, odcinamy od twardej łodygi i tniemy na bardziej przystępne kawałki (możemy zrobić to nożyczkami).
Blanszujemy we wrzątku z olejem, przyprawiamy, dodajemy śmietany i dusimy do miękkości, co zajmie nam jakieś 15 minut.
W wersji nieco bardziej bogatej, jako samodzielne danie, możemy także dodać cebuli, czosnku i pokrojonej w paski wędliny. Zamiast sosu sojowego możemy użyć soli lub bulionu.
Smacznego!
Nam udało się trafić na jarmuż, topinambur jeszcze przed nami.
Możliwości jest szereg, my wybraliśmy dodatek w postaci duszonego w śmietanie (gwoli ścisłości, próbowaliśmy także zrobić chipsy z jarmużu, ale zajęłam się czymś o całe 3 minuty za dużo, więc do tego dania wrócimy, czarne nie były dobre...) - danie genialne w swej prostocie.
Potrzebujemy:
- kilka - kilkanaście liści jarmużu (bez twardej łodygi)
- oleju i wody do blanszowania
- pieprzu i sosu sojowego do przyprawienia
- gęstej śmietany
Jarmuż myjemy, odcinamy od twardej łodygi i tniemy na bardziej przystępne kawałki (możemy zrobić to nożyczkami).
Blanszujemy we wrzątku z olejem, przyprawiamy, dodajemy śmietany i dusimy do miękkości, co zajmie nam jakieś 15 minut.
Smacznego!
środa, 4 grudnia 2013
Cebulowość jesienna: rozgrzewająca zupa
Jesteśmy zadeklarowanymi cebulożercami. To warzywo odmienia się u nas przez przeróżne przypadki, a znaleźć je można w większości naszych dań.
Jednym z najpyszniejszych, a zarazem najprostszych, jest zupa cebulowa. Wiem, że z tą zupą jest trochę jak z bigosem, czy sałatką jarzynową: każdy dom ma swój przepis... Dziś zapraszam Was na moją: jesienną, słodkawą, pachnącą winem, tymiankiem, rozmarynem i... jabłkami.
Składniki:
1 - 1,5 kg cebuli (waga przed obraniem)
2 ząbków czosnku
2 jabłek (ok 200 g łącznie)
masła lub innego tłuszczu do smażenia
butelki białego, stołowego wina (lub 2/3 szklanki winnego albo jabłkowego octu)
ok. 1 litra wody do uzupełnienia (lub 1,5 - 2, jeśli używamy octu)
sól, pieprz w ziarnach, ziele angielskie, liść laurowy, świeże lub suszone tymianek i rozmaryn
Cebulę obieramy i kroimy. W zależności od preferencji, możemy ją poszatkować, pokroić w kostkę, krążki, pół-krążki... Ja najbardziej lubię zupę cebulową "a la Leszczyński", więc swoją cebulę kroję w piórka.
W dużym garnku rozgrzewamy tłuszcz z solą. Na rozgrzany wrzucamy partiami cebulę i podsmażamy, mieszając. Część cebuli się zrumieni, część tylko zeszkli, a część pozostanie surowawa. I dobrze.
Jabłka obieramy, wykrawamy gniazda nasienne, kroimy w ósemki, wrzucamy do gara, mieszamy.
Dodajemy pozostałe przyprawy i czosnek (całe ząbki, albo pokrojone), zalewamy całość winem. Jeśli z jakiegoś powodu nie chcemy używać wina, możemy użyć niskoprocentowego octu. Uzupełniamy wodą, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień, przykrywamy i gotujemy przez ok. pół godziny do godziny.
Po tym czasie potrawa jest już właściwie gotowa, pozostaje kwestia podania. Taka zupa smakuje obłędnie z grzankami z ciemnego pieczywa z rozmarynem, ale też z uprażonymi orzechami włoskimi i pestkami dyni. Możemy też dodać do niej starty żółty ser (najlepiej ostry) lub poszarpaną mozzarellę. Możemy też przelać ją w kokilki i zapiec z kromką bagietki i żółtym serem. Wybór należy do Was...
Smacznego!
środa, 20 listopada 2013
Super kremowe kalafiorowo-ziemniaczane puree
Od kilku lat jestem miłośniczką różnego rodzaju programów kulinarnych. Czerpię z nich nieustającą inspirację, czasem - dużo rzadziej - powtarzam przepisy. I z każdym obejrzanym programem rodzi się we mnie frustracja... Moje umiejętności ładnego podawania leżą, i kwiczą. I jakoś nie chcą się podnieść. Wszystkie moje talerze mogą litościwie zyskać miano "rustykalnych"...
Jedna rzecz natomiast nieodmiennie mnie irytuje. Ciągle jeszcze, w ramach "nowoczesnego stylu podawania", króluje rozsmarowywanie po talerzach. Estetyka jest kwestią gustu - mi się to nie podoba - ale doprawdy nie rozumiem, jak można potem wyczuć choćby cień smaku tak podanego elementu potrawy?
Robię puree z groszku, mus z buraczków, krem z pasternaku, po czym zamaszystym gestem artystycznego dwulatka smaruję cienką warstwą po talerzu... Zdecydowanie jednak, w tym przypadku, wolę moje archaiczne podejście.
Jeśli jednak macie ochotę sprawdzić, jak kreatywnym dwulatkiem jesteście, dziś przepis na puree, które rozsmarowuje się wręcz idealnie! A smakuje tak, że będziecie je zlizywać z talerzy. Poza tym, przyrządza się niezwykle łatwo.
Potrzebujemy:
- 6 niewielkich ziemniaków (ok. 400 - 500 g)
- pół kalafiora (ok. 600 g)
- 2 łyżek masła
- 3 - 4 łyżek gęstego jogurtu
- 4 - 6 plastrów szynki parmeńskiej lub innej dojrzewającej
- gałki muszkatołowej, soli, pieprzu
Ziemniaki obieramy i kroimy w mniejsze kawałki, kalafiora w różyczki i gotujemy razem w osolonej wodzie aż do miękkości. Możemy nawet trochę przedobrzyć. Wodę odlewamy, a kalafiora z ziemniakami przekładamy do blendera. Dodajemy masła, pozwalamy mu się stopić, po czym dodajemy jogurtu i miksujemy do stanu pełnej kremowości. Jeśli na tym etapie dodamy mleka lub więcej jogurtu, uzyskamy pyszną zupę - krem.
Szynkę smażymy na chrupko na suchej patelni (lub w piekarniku, lub kuchence mikrofalowej), odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym. Przed podaniem kruszymy. Możemy ją wmieszać do puree w misce, albo artystycznie udekorować nią nasze mazy.
My jedliśmy puree ze stekami wołowymi, wysmażonymi tak, jak lubimy, czyli dla mnie absolutnie obrazoburczymi, daleko poza "well-done".
Smacznego!
poniedziałek, 4 listopada 2013
Pulpety w dyniowo-pomarańczowym wywarze z kaszą jaglaną
Lubimy kasze. Najbardziej pęczak i gryczaną.
Najzdrowsza, podobno, jest kasza jaglana, ale ją dopiero uczymy się lubić. W ramach tej nauki i poszukiwania smaków powstał ten obiad. Robi się go szybko i bardzo prosto, a pomarańczowość wywaru, zwanego sosem, jest bardzo miłą niespodzianką.
Składniki:
- 500 g mielonego mięsa (może być wieprzowe, wołowe, wieprzowo-wołowe lub indyk)
- 1 pomarańcza (będziemy potrzebować i otartej skórki, i soku)
- 2 cm korzenia imbiru
- 1 niewielka cebula
- bułka tarta
- sos sojowy
- pieprz
- 1 jajko, 1 żółtko (lub 2 całe małe jajka)
- kostka bulionowa (może być warzywna, drobiowa lub wołowa)
- 250 g surowej dyni, pokrojonej w kostkę
- 2 ząbki czosnku
- poszatkowana kapusta pekińska (opcjonalnie)
- sól
Oraz:
- szklanka kaszy jaglanej
- wrzątek
- sól
Do mięsa dodajemy jajka, otartą skórę z całej pomarańczy, świeżo starty imbir (ok. 0,5 cm), posiekaną w drobną kostkę cebulę, 1/2 - 2/3 łyżki sosu sojowego, pieprz i zaczynamy wyrabiać, dodając stopniowo tyle tartej bułki, żeby związała mięso i pozwoliła na robienie niewielkich kuleczek.
W garnku rozgrzewamy litr wody z bulionem. Do wrzątku pojedynczo wrzucamy gotowe pulpeciki. Po 5 minutach dodajemy dynię, resztę imbiru startego na tarce i czosnek, pokrojony w płatki. Po kolejnych 5 minutach próbujemy wywaru, jeśli trzeba, dodajemy soli. Z pomarańczy wyciskamy sok i dodajemy go do wywaru.
Danie jest gotowe, kiedy dynia mięknie i pulpety są ugotowane. Wówczas dodajemy kapustę pekińską, gotujemy 2 minuty i wyłączamy.
Kaszę w garnku prażymy, uważając, żeby się nie przypaliła. Kiedy zaczyna wydzielać olejki eteryczne, zalewamy ją wrzątkiem i płuczemy, po czym ponownie wsypujemy do garnka i zalewamy wrzącą osoloną wodą w proporcji 2:1 (2 szklanki wody na 1 kaszy). Gotujemy na małym ogniu, mieszając, aż kasza wchłonie wodę, co zajmie nie więcej, niż 7 - 10 minut.
Sos do pulpetów możemy zagęścić zasmażką lub śmietaną, ale wówczas straci na lekkości.
Smacznego!
Najzdrowsza, podobno, jest kasza jaglana, ale ją dopiero uczymy się lubić. W ramach tej nauki i poszukiwania smaków powstał ten obiad. Robi się go szybko i bardzo prosto, a pomarańczowość wywaru, zwanego sosem, jest bardzo miłą niespodzianką.
Składniki:
- 500 g mielonego mięsa (może być wieprzowe, wołowe, wieprzowo-wołowe lub indyk)
- 1 pomarańcza (będziemy potrzebować i otartej skórki, i soku)
- 2 cm korzenia imbiru
- 1 niewielka cebula
- bułka tarta
- sos sojowy
- pieprz
- 1 jajko, 1 żółtko (lub 2 całe małe jajka)
- kostka bulionowa (może być warzywna, drobiowa lub wołowa)
- 250 g surowej dyni, pokrojonej w kostkę
- 2 ząbki czosnku
- poszatkowana kapusta pekińska (opcjonalnie)
- sól
Oraz:
- szklanka kaszy jaglanej
- wrzątek
- sól
Do mięsa dodajemy jajka, otartą skórę z całej pomarańczy, świeżo starty imbir (ok. 0,5 cm), posiekaną w drobną kostkę cebulę, 1/2 - 2/3 łyżki sosu sojowego, pieprz i zaczynamy wyrabiać, dodając stopniowo tyle tartej bułki, żeby związała mięso i pozwoliła na robienie niewielkich kuleczek.
W garnku rozgrzewamy litr wody z bulionem. Do wrzątku pojedynczo wrzucamy gotowe pulpeciki. Po 5 minutach dodajemy dynię, resztę imbiru startego na tarce i czosnek, pokrojony w płatki. Po kolejnych 5 minutach próbujemy wywaru, jeśli trzeba, dodajemy soli. Z pomarańczy wyciskamy sok i dodajemy go do wywaru.
Danie jest gotowe, kiedy dynia mięknie i pulpety są ugotowane. Wówczas dodajemy kapustę pekińską, gotujemy 2 minuty i wyłączamy.
Kaszę w garnku prażymy, uważając, żeby się nie przypaliła. Kiedy zaczyna wydzielać olejki eteryczne, zalewamy ją wrzątkiem i płuczemy, po czym ponownie wsypujemy do garnka i zalewamy wrzącą osoloną wodą w proporcji 2:1 (2 szklanki wody na 1 kaszy). Gotujemy na małym ogniu, mieszając, aż kasza wchłonie wodę, co zajmie nie więcej, niż 7 - 10 minut.
Smacznego!
Etykiety:
kasze
,
owoce
,
sosy
,
szybkie obiady
,
wieprzowina
,
wołowina
,
wytrawnie
wtorek, 29 października 2013
Pyszna, gruzińska przystawka: pchali ze szpinaku
Jesteśmy fanami kuchni kaukaskiej, a po ostatniej wizycie w przesympatycznej (i przepysznej!) gruzińskiej restauracji wiedzieliśmy, że przynajmniej część z wypróbowanych tam dań będziemy chcieli powtórzyć w warunkach domowych.
Jako pierwsze, padło na pchali: przepyszne kuleczki orzechowo-warzywne. W naszej wersji - zielone od szpinaku.
Przepis pochodzi z "Tradycyjnej kuchni gruzińskiej"
- 500 g liści szpinaku [u nas 450]
- 100 g orzechów włoskich [u nas 150]
- 2 - 3 ząbki czosnku
- 2 - 3 gałązki świeżej kolendry
- 1/2 łyżeczki zmielonej czerwonej papryki
- 1 - 2 łyżeczki mieszanki przypraw do sacywi [u nas suszona bazylia, kmin rzymski, ziarna kolendry, majeranek, cynamon]
- 1 łyżka czerwonego octu winnego
- 1/2 szklanki pestek z granatu
- sól
Szpinak poddusić, wyjąć na durszlak i odcisnąć z wody, po czym posiekać.
Orzechy włoskie zmielić, dodać rozgnieciony czosnek, zmieloną czerwoną paprykę i przyprawy, drobno posiekaną natkę kolendry i posolić do smaku.
Całość starannie wymieszać, a następnie dodać do posiekanych warzyw. Ponownie wymieszać i dodać pestki granatu.
Z masy uformować małe kuleczki, zrobić w nich nieduże zagłębienia [będą wyglądać, jak kluski śląskie], a w każdym z nich umieścić pestkę granatu i przyozdobić zieleniną [kolendrą].
Smacznego!
Jako pierwsze, padło na pchali: przepyszne kuleczki orzechowo-warzywne. W naszej wersji - zielone od szpinaku.
Przepis pochodzi z "Tradycyjnej kuchni gruzińskiej"
- 500 g liści szpinaku [u nas 450]
- 100 g orzechów włoskich [u nas 150]
- 2 - 3 ząbki czosnku
- 2 - 3 gałązki świeżej kolendry
- 1/2 łyżeczki zmielonej czerwonej papryki
- 1 - 2 łyżeczki mieszanki przypraw do sacywi [u nas suszona bazylia, kmin rzymski, ziarna kolendry, majeranek, cynamon]
- 1 łyżka czerwonego octu winnego
- 1/2 szklanki pestek z granatu
- sól
Szpinak poddusić, wyjąć na durszlak i odcisnąć z wody, po czym posiekać.
Orzechy włoskie zmielić, dodać rozgnieciony czosnek, zmieloną czerwoną paprykę i przyprawy, drobno posiekaną natkę kolendry i posolić do smaku.
Całość starannie wymieszać, a następnie dodać do posiekanych warzyw. Ponownie wymieszać i dodać pestki granatu.
Z masy uformować małe kuleczki, zrobić w nich nieduże zagłębienia [będą wyglądać, jak kluski śląskie], a w każdym z nich umieścić pestkę granatu i przyozdobić zieleniną [kolendrą].
sobota, 26 października 2013
Szybki i prosty obiad: makaron z serem pleśniowym i orzechami włoskimi
Ale wczoraj miałam ochotę na szybki obiad w zaganianym dniu. Nie licząc czasu zagotowania wody, przyrządzenie tego dania zajmuje tyle, ile ugotowanie makaronu.
Składniki sosu:
- 400 g śmietany 12%
- 200 g pleśniowego, niebieskiego sera
- 1 cebula
- 3 - 4 ząbki czosnku
- 180 - 200 g orzechów włoskich
- sól, pieprz, świeża natka pietruszki
- opcjonalnie: 3 grube plastry wędzonej polędwicy
- masło
Pokrojoną w kostkę cebulę, wędlinę i posiekany czosnek podsmażamy na maśle z solą i pieprzem. Dodajemy śmietanę i rozdrobniony ser. Kiedy ser się rozpuści, wrzucamy podprażone wcześniej orzechy i posiekaną natkę, mieszamy.
Sos mieszamy z ugotowanym al dente makaronem - u nas spaghetti.
Smacznego!
poniedziałek, 21 października 2013
Zupa z gwoździa
Cygan i baba
Mówią ludzie, że przed laty
Cygan wszedł do wiejskiej chaty,
Skłonił się babie u progu
I powitawszy ją w Bogu
Prosił, by tak dobrą była
I przy ogniu pozwoliła
Z gwoździa zgotować wieczerzę –
I gwóźdź długi w rękę bierze.
Z gwoździa zgotować wieczerzę!
To potrawa całkiem nową!
Baba trochę wstrząsła głową,
Ale baba jest ciekawa,
Co to będzie za przyprawa;
W garnek zatem wody wlewa
I do ognia kładzie drzewa.
Cygan włożył gwóźdź powoli
I garsteczkę prosi soli.
– Hej, mamuniu – do niej rzecze –
Łyżka masła by się zdała. –
Niecierpliwość babę piecze,
Łyżkę masła w garnek wkłada;
Potem Cygan jej powiada:
– Hej, mamuniu, czy tam w chacie
Krup garsteczki wy nie macie? –
A baba już niecierpliwa,
Końca, końca tylko chciwa,
Garścią krupy w garnek wkłada.
Cygan wtenczas czas swój zgadł,
Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.
Potem baba przysięgała,
Niezachwiana w swojej wierze,
Że na swe oczy widziała,
Jak z gwoździa zrobił wieczerzę.
W naszej propinacyji coś pono tak spadnie,
Kto Cygan, a kto baba, łatwo każdy zgadnie.
Aleksander Fredro
U nas w domu "zupa z gwoździa" to ta, która powstaje ze składników dostępnych w lodówce, więc za każdym razem będzie to inny przepis. To jest zabawa, którą oboje bardzo lubimy: otworzyć lodówkę i wymyślić obiad. A że ostatnie dwa tygodnie mocno nas wymęczyły, mieliśmy ochotę na coś, co zrobi się samo.
Tym razem składniki na zupę wyglądały następująco:
- 3 marchewki
- 1 pietruszka
- ćwiartka selera
- 2 cebule
- 10 cm białej części grubego pora
- 2 niewielkie gruszki
- 1 duże jabłko
- 4 ząbki czosnku
- 400 g okrawków (bądź resztek) z wędlin, w tym skórka z boczku
- puszka czerwonej fasoli
- 2 garści pęczaku
- 300 g słoik koncentratu pomidorowego
- 3 litry wody
- łyżka ajvaru
- płaska łyżeczka ostrej papryki
- 2 kostki rosołowe (cielęca i warzywna)
- sól do smaku
- 2 łyżki oleju
- jogurt grecki i świeża kolendra do podania
Cebule i pora w kawałkach podsmażyliśmy na oleju ze skórką z boczku, po czym dodaliśmy marchewkę, pietruszkę, selera, czosnek i bulion, rozpuszczony w wodzie. Pozwoliliśmy warzywom zmięknąć (w międzyczasie wsypując pęczak) i dodaliśmy odsączoną fasolę wraz z owocami (bez pestek i skóry). Na końcu dodaliśmy pokrojoną wędlinę, koncentrat pomidorowy i pozostałe przyprawy.
Zupę podawaliśmy z kleksem jogurtu, posypaną świeżą natką kolendry.
A jaka jest Wasza ulubiona "zupa z gwoździa"?
Smacznego!
Etykiety:
owoce
,
szybkie obiady
,
wytrawnie
,
zielone
,
zupy
piątek, 11 października 2013
Bulgur i dynia piżmowa
Sezon na dynię trwa w najlepsze i jeszcze trochę potrwa - mamy czas, żeby znaleźć swoją ulubioną odmianę. Może będzie nią dynia piżmowa? Ja już wiem, że lubię ją bardzo!
Do tego dziś pierwsze próby z kaszą bulgur, do tego tematu też z pewnością wrócimy, bo jest pyszny...
Potrzebujemy:
- szklanki kaszy bulgur
- 2 - 2,5 szklanek wody
- łyżki masła
- soli
Wodę zagotowujemy, solimy. Wsypujemy kaszę, zakrywamy garnek, wyłączamy ogień i odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie spulchniamy kaszę widelcem i dodajemy masło.
Koniecznie muszę sprawdzić, jak sprawdzi się bulgur w gotowaniu na parze - tak, jak gotuje się kuskus.
- połowy niewielkiej dyni piżmowej (miska pokrojonej w kostkę)
- 1 cebuli
- 4 ząbków czosnku
- trzech 0,5-centymetrowych plastrów wędzonego boczku
- 1 średniej marchewki (opcjonalne)
- garści suszonych grzybów
- pół szklanki bulionu warzywnego
- garść orzechów włoskich
- sól, pieprz, świeża szałwia
Pokrojony w drobną kostkę boczek podsmażamy na suchej patelni, po czym dodajemy cebulę (pokrojoną w kostkę identycznej wielkości) i 2 ząbki czosnku.
Dynię obieramy, pozbywając się pestek i kroimy w dużą kostkę, wrzucamy na patelnię, kiedy cebula się przyrumieni. Chwilę smażymy, mieszając.
Grzyby zalewamy gorącym bulionem, a obraną marchewkę kroimy w talarki. Dodajemy na patelnię w tym samym czasie, razem z pozostałym czosnkiem.
Dusimy, mieszając, aż woda odparuje. Wówczas dodajemy orzechy (które możemy wcześniej uprażyć), doprawiamy do smaku solą, pieprzem i świeżą szałwią.
Sos możemy też podawać do makaronu.
Przepis jest bardzo podobny do tego, tu, a jednak smakuje zupełnie inaczej...
Smacznego!
środa, 2 października 2013
W kolorach jesieni: kasza gryczana z dynią
Liście na drzewach się złocą. To już październik i życzę nam wszystkich pięknej "złotej polskiej jesieni".
Jesienią mamy większą ochotę na kasze, na ciepło, które zostanie z nami przez jakiś czas. Dziś pomysł na otulające, jesienne danie: kaszę gryczaną z dynią.
Bierzemy:
- 1,5 - 2 szklanki kaszy gryczanej (u mnie niepalona)
- ćwierć niewielkiej dyni (miseczkę dyni pokrojonej w kostkę)
- 1 cebulę
- 3 duże ząbki czosnku
- ulubioną kiełbaskę (u nas biała, niemiecka kiełbasa z pietruszką)
- pół kostki bulionu warzywnego, rozpuszczonej w pół szklanki wody
- świeże zioła: rozmaryn, szałwia
- garść posiekanych orzechów włoskich (nie miałam, u nas ziarna słonecznika)
- masło lub inny tłuszcz do podsmażenia
- sól, pieprz
Kaszę gotujemy w osolonym wrzątku w proporcjach 2:1 (2 szklanki wody na każdą szklankę kaszy).
Na dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz i podsmażamy cebulę z 2 ząbkami czosnku, a następnie dodajemy pokrojoną w kostkę lub talarki kiełbasę i ją rumienimy.
Kiedy kiełbasa jest już podsmażona, wrzucamy dynię bez skóry, pokrojoną w grubą kostkę. Dodajemy rozdrobnione zioła i smażymy na wolnym ogniu. Kiedy dynia zmięknie na zewnątrz, zalewamy całość bulionem i delikatnie gotujemy, aż dynia zrobi się całkiem miękka, a nadmiar płynu odparuje, tworząc na dnie aromatyczny sos. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Gotowe danie posypujemy posiekanymi orzechami, które możemy, ale nie musimy, podprażyć wcześniej na suchej patelni.
W tym daniu, zamiast kiełbasy, świetnie sprawdzi się też wołowina.
Smacznego!
Jesienią mamy większą ochotę na kasze, na ciepło, które zostanie z nami przez jakiś czas. Dziś pomysł na otulające, jesienne danie: kaszę gryczaną z dynią.
Bierzemy:
- 1,5 - 2 szklanki kaszy gryczanej (u mnie niepalona)
- ćwierć niewielkiej dyni (miseczkę dyni pokrojonej w kostkę)
- 1 cebulę
- 3 duże ząbki czosnku
- ulubioną kiełbaskę (u nas biała, niemiecka kiełbasa z pietruszką)
- pół kostki bulionu warzywnego, rozpuszczonej w pół szklanki wody
- świeże zioła: rozmaryn, szałwia
- garść posiekanych orzechów włoskich (nie miałam, u nas ziarna słonecznika)
- masło lub inny tłuszcz do podsmażenia
- sól, pieprz
Na dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz i podsmażamy cebulę z 2 ząbkami czosnku, a następnie dodajemy pokrojoną w kostkę lub talarki kiełbasę i ją rumienimy.
Kiedy kiełbasa jest już podsmażona, wrzucamy dynię bez skóry, pokrojoną w grubą kostkę. Dodajemy rozdrobnione zioła i smażymy na wolnym ogniu. Kiedy dynia zmięknie na zewnątrz, zalewamy całość bulionem i delikatnie gotujemy, aż dynia zrobi się całkiem miękka, a nadmiar płynu odparuje, tworząc na dnie aromatyczny sos. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Gotowe danie posypujemy posiekanymi orzechami, które możemy, ale nie musimy, podprażyć wcześniej na suchej patelni.
Smacznego!
niedziela, 29 września 2013
Sezon na grzyby: jajecznica
Uwielbiam las, szczególnie późnym latem i jesienią, czyli wtedy, kiedy zwykle pojawiają się w nim grzyby. Zawsze mówiłam, że jeśli ktoś lubi je zbierać i chce ich mieć pełne kosze, wystarczy, żeby szedł za mną - omijam wszystkie, bo chowają się przede mną przemyślnie. Ja mogę zebrać dowolną ilość muchomorków.
Ale kiedy przychodzi tak grzybny rok, jak ten, nawet mi udaje się coś upolować. Szczególnie, kiedy grzyby rosną w prywatnym, przydomowym "lesie" u mamy, gdzie nikt ich przede mną nie zerwie i mogą nabrać widzialnych rozmiarów...
Dziś rano jedliśmy więc iście "leśne" śniadanie. Jajecznicę z koźlakami. Równie dobre byłyby podgrzybki, czy co tam jadalnego udało się Wam znaleźć.
Potrzebujemy:
- 3 - 4 jajek
- 2 - 3 świeżych grzybów
- 1 niewielkiej cebuli
- 5 - 6 cm kawałka ulubionej kiełbasy
- świeżego rozmarynu, soli, pieprzu
- tłuszczu do smażenia
Grzyby oczyszczamy i kroimy w kawałki o grubości 2-3 mm, podsmażamy na rozgrzanym tłuszczu. Kiedy już nie są surowe, dodajemy cebulkę pokrojoną w kostkę, a następnie kiełbasę w podobnej wielkości. Wszystko podsmażamy, dodając szczyptę świeżego, posiekanego rozmarynu.
Na końcu dodajemy rozbełtane z solą i pieprzem jajka, smażymy jajecznicę do stopnia ścięcia, jaki lubimy. My lubimy naprawdę mocno ściętą.
Najlepiej smakuje z razowym pieczywem.
Smacznego!
Etykiety:
grzyby
,
jajka
,
kuchnia polska
,
szybkie obiady
,
śniadania
,
wytrawnie
czwartek, 26 września 2013
Reminiscencje urlopowe: placki z owocami
Wróciliśmy. Powoli przestrajamy się do rzeczywistości. Jeszcze trochę tęskno za ciszą, za długimi spacerami, za jazgotem lecących gęsi i żurawi. Pod miasteczkiem znaleźliśmy porzuconą, bezpańską jabłonkę z najlepszymi na świecie jabłkami. A na szlaku spacerowym jeszcze jedną, na której rosły owoce idealne do smażenia, pieczenia, gotowania. Objedzeni leśnymi jeżynami i dzikimi mirabelkami, wracaliśmy wieczorami do domu, gdzie gospodyni częstowała nas brzoskwiniami ze swojego ogrodu.
Tak powstały pyszne placki z brzoskwiniami i jabłkami. Obiad wakacyjny idealny.
Potrzebujemy:
- 3 - 4 małych polskich brzoskwinek
- 4 małych jabłek
- pół - 2/3 szklanki mąki
- 2 jajek
- łyżeczki cukru + więcej do posypywania
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
- tyle mleka, aby powstało ciasto o konsystencji śmietany
- oleju do smażenia
Brzoskwinie i jabłka myjemy i wypestkujemy. Jabłka dodatkowo obieramy ze skóry. Owoce kroimy tak, jak lubimy: może to być kostka, mogą być ósemki, mogą być plastry. Pokrojone owoce możemy, ale nie musimy obtoczyć w mące.
Owoce - razem, lub osobno wedle gatunków - mieszamy w cieście i smażymy do zrumienienia na rozgrzanej patelni.
Gotowe i jeszcze gorące placki posypujemy cukrem (może być puder).
piątek, 13 września 2013
Sezon na bakłażany: prosty warzywny sos do makaronu
Jesienność zadomawia się w każdym kącie. Kiedy wracam z pracy przez park, coraz częściej brodzę w żółto-pomarańczowym dywanie z liści, widzę dzieci, zbierające kasztany. Kurtki i szaliki wracają do łask, wiatr jest już zdecydowanie chłodniejszy.
W takie dni gotuje się najmilej. Dzisiaj - makaron z bakłażanem. Prosty sos, inspirowany Włochami, szybki obiad na rozgrzanie się w deszczowe popołudnie...
Potrzebujemy:
- 2 średnich bakłażanów
- 1 sporej cebuli
- 3 - 4 ząbków czosnku
- 1 niewielkiej główki kopru włoskiego
- 4 gałązek selera naciowego
- 2 łyżek posiekanych listków świeżej bazylii
- 1 duża papryczka chili (lub mniej, jeśli jest bardzo ostra)
- pół szklanki sosu pomidorowego (u nas domowy)
- pół szklanki bulionu warzywnego lub kostka bulionowa
- 3 grubych plastrów twarogu z serwatki
- ostrego żółtego sera do starcia (u nas wędzony)
- masło lub oliwa do smażenia
- sól, pieprz do smaku
Bakłażany kroimy w centymetrowej grubości plastry, posypujemy solą i odstawiamy na co najmniej 15 minut, po czym płuczemy i osuszamy ręcznikiem papierowym.
Pokrojoną w grubą kostkę cebulę podsmażamy z czosnkiem na dużej patelni. Kiedy zaczynają się rumienić, dodajemy pokrojonego w kostkę bakłażana i papryczkę, posiekaną w cienkie paski. Smażymy, mieszając, aż cały bakłażan przestaje wyglądać na surowego. Wówczas dodajemy: pokrojonego w paseczki fenkuła, selera w kostkę, bulion, sos pomidorowy, sól i pieprz do smaku, przykręcamy gaz i dusimy. Kiedy sos się zredukuje (czyli w ciągu maks. 15 minut), dodajemy bazylię i biały ser pokrojony w kostkę podobną, jak bakłażan, mieszamy. Po 5 minutach zdejmujemy z ognia. Podajemy ze startym żółtym serem.
Najlepiej smakuje z makaronem pełnoziarnistym.
Smacznego!
W takie dni gotuje się najmilej. Dzisiaj - makaron z bakłażanem. Prosty sos, inspirowany Włochami, szybki obiad na rozgrzanie się w deszczowe popołudnie...
- 2 średnich bakłażanów
- 1 sporej cebuli
- 3 - 4 ząbków czosnku
- 1 niewielkiej główki kopru włoskiego
- 4 gałązek selera naciowego
- 2 łyżek posiekanych listków świeżej bazylii
- 1 duża papryczka chili (lub mniej, jeśli jest bardzo ostra)
- pół szklanki sosu pomidorowego (u nas domowy)
- pół szklanki bulionu warzywnego lub kostka bulionowa
- 3 grubych plastrów twarogu z serwatki
- ostrego żółtego sera do starcia (u nas wędzony)
- masło lub oliwa do smażenia
- sól, pieprz do smaku
Bakłażany kroimy w centymetrowej grubości plastry, posypujemy solą i odstawiamy na co najmniej 15 minut, po czym płuczemy i osuszamy ręcznikiem papierowym.
Pokrojoną w grubą kostkę cebulę podsmażamy z czosnkiem na dużej patelni. Kiedy zaczynają się rumienić, dodajemy pokrojonego w kostkę bakłażana i papryczkę, posiekaną w cienkie paski. Smażymy, mieszając, aż cały bakłażan przestaje wyglądać na surowego. Wówczas dodajemy: pokrojonego w paseczki fenkuła, selera w kostkę, bulion, sos pomidorowy, sól i pieprz do smaku, przykręcamy gaz i dusimy. Kiedy sos się zredukuje (czyli w ciągu maks. 15 minut), dodajemy bazylię i biały ser pokrojony w kostkę podobną, jak bakłażan, mieszamy. Po 5 minutach zdejmujemy z ognia. Podajemy ze startym żółtym serem.
Najlepiej smakuje z makaronem pełnoziarnistym.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


















































