Jest pochmurna, szara niedziela. Listopad nie zachęca do spacerów, czy nawet wyjścia z łóżka, a co dopiero z domu.
Wstajemy więc późno i dość niechętnie. Pomaga nam myśl, że czeka nas układanie puzzla i niespieszna, kremowa, przepyszna kawa. Nie tak słodka, jak jej amerykański pierwowzór z sieciowej kawiarni, mocno korzenna i z wyczuwalnym smakiem dyni. I niech sobie będzie listopad...
Przepis zaczerpnięty stąd, poniżej z moimi modyfikacjami:
Syrop dyniowo-korzenny [który można wykorzystać także do deserów!]:
- 1/2 szklanki wody
- 2/3 łyżeczki świeżo startego imbiru [w oryginale 1 łyżeczka w proszku]
- 1 łyżeczka cynamonu w proszku
- 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej [w oryginale 1 łyżeczka]
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub 1 łyżka cukru waniliowego
- 1/3 szklanki mleka skondensowanego niesłodzonego
- 1,5 - 2 łyżki brązowego cukru [w oryginale 4 łyżki białego]
- 1/4 szklanki puree z upieczonej dyni.
Oraz: sitko i kawałek gazy.
Wodę z przyprawami zagotować w rondelku, pogotować przez 5 minut, po czym zdjąć z ognia i odstawić na 15 minut. Po tym czasie przecedzić przez sitko wyłożone gazą. Do powstałego syropu dodać skondensowane mleko z cukrem i wymieszać do rozpuszczenia (w razie potrzeby podgrzać). Dodać puree z dyni i dokładnie wymieszać lub zmiksować. Spróbować, ewentualnie doprawić cukrem. Przechowywać w lodówce.
Kawa dyniowo-korzenna (przepis na 2):
- 4 łyżki syropu dyniowo-korzennego
- 2 podwójne espresso [lub 2 kawy o takiej mocy, jak lubimy, mogą być rozpuszczalne]
- szklanka mleka
- opcjonalnie: bita śmietana, cynamon i/lub gałka muszkatołowa do dekoracji.
Do kubków z kawą wlać syrop (po 2 łyżki) i spienione ciepłe mleko. Tyle wystarczy do bardzo miłego przed/popołudnia, ale możemy też dodać kleks z bitej śmietany i posypać od góry cynamonem i startą gałką.
Miłej niedzieli!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do picia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do picia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 listopada 2013
sobota, 17 sierpnia 2013
A na deser... Bananowy milkshake
Grzeszna przyjemność, którą tak szybko i prosto się robi. Ale uwaga! To uzależnia...
Na dwie porcje dla miłośników słodkości potrzebujemy:
- 3 dojrzałych bananów, pokrojonych w plastry
- dużej szklanki mleka (najlepiej, kiedy miarką jest ta, w której później napój podamy)
- dużej szklanki lodów waniliowych lub śmietankowych
Wszystkie składniki miksujemy w blenderze.
Podajemy ze słomką.
Wymieniamy garderobę, planując, jaki smak zrobimy następnym razem...
Smacznego!
wtorek, 13 sierpnia 2013
Pomidorowość do wypicia: świetny napój na lato
Podejrzeliśmy ten przepis w którymś z oglądanych jednym okiem programów na Kuchni + i zakochaliśmy się w jego koncepcie natychmiast.
Oto kwaskowaty, wytrawny napój, który świetnie gasi pragnienie, i będzie rewelacyjnym uzupełnieniem każdego dania z grilla. Taka przeciwwaga do alkoholowej części imprezy (a jak coś zostanie na "dzień po", to tym lepiej ;) ).
Potrzebujemy:
- dużego dzbanka
- 1 litra soku pomidorowego
- 1 litra naturalnej maślanki (jesteśmy ostatnio fanami maślanki)
- soli lub sosu sojowego lub maggi
- sosu worcestershire (lub octu)
- pieprzu
- tabasco lub chili w proszku
- gałązki selera naciowego do wymieszania i dekoracji
Wszystkie składniki mieszamy, przypraw dodając do smaku, po czym odstawiamy co najmniej na pół godziny, do przegryzienia się smaków.
Podajemy, wypijamy, robimy następne.
Smacznego!
Oto kwaskowaty, wytrawny napój, który świetnie gasi pragnienie, i będzie rewelacyjnym uzupełnieniem każdego dania z grilla. Taka przeciwwaga do alkoholowej części imprezy (a jak coś zostanie na "dzień po", to tym lepiej ;) ).
Potrzebujemy:
- dużego dzbanka
- 1 litra soku pomidorowego
- 1 litra naturalnej maślanki (jesteśmy ostatnio fanami maślanki)
- soli lub sosu sojowego lub maggi
- sosu worcestershire (lub octu)
- pieprzu
- tabasco lub chili w proszku
- gałązki selera naciowego do wymieszania i dekoracji
Wszystkie składniki mieszamy, przypraw dodając do smaku, po czym odstawiamy co najmniej na pół godziny, do przegryzienia się smaków.
Podajemy, wypijamy, robimy następne.
Smacznego!
piątek, 2 sierpnia 2013
Polska kuchnia regionalna: chołojec
Pochodzę z rodziny, w której słowne żarty są równie ważne, jak puryzm językowy, w której ceni się szeleszczące onomatopeje, uroki aliteracji, dowcip regionalizmów i harmonię dobrze skonstruowanego zdania, a spuneryzm był rozrywką obiadową.
Dlatego wzruszają mnie odmienności, naleciałości i same nazwy, także potraw, które tak różnie brzmią w zależności od szerokości geograficznej. Na przykład "chołojec".
Jeszcze kilka lat temu w ogóle nie wiedziałam o jego istnieniu. Nauczył mnie go dopiero Mięsożerca, którego rodzice pochodzą ze wschodniej części Mazowsza, okresowo bywającej Podlasiem.
Chołojec to tamtejszy chłodnik - coś, pomiędzy zupą, a napojem. Idealny na znów zbliżające się upalne dni.
Potrzebujemy:
- ogórków (my najbardziej lubimy gruntowe)
- rzodkiewek
- cebuli, a jeszcze lepiej całych dymek
- soli, pieprzu, cukru
- octu
- wody
- maślanki, lub kefiru, lub zsiadłego mleka, w ostateczności jogurtu
Właściwie celowo nie podaję proporcji, bo ilość warzywnych wypełnień i płynów zależy od Was.
U nas było tak:
3 spore gruntowe ogórki (były naprawdę olbrzymie, jak na gruntowe) obrałam ze skóry i starłam na tarce o grubych oczkach. Potem dodałam do nich starte na tę samą wielkość rzodkiewki. O ile pamiętam, to 5.
Na końcu starłam też 2 cebule (dymki), na pulpę.
Dodałam soli i pieprzu, odstawiłam, żeby podeszło wodą. Ja odstawiłam na kilka godzin do lodówki, bo wybyłam z domu, ale wystarczy 15 - 20 minut.
Kiedy warzywa już puściły soki, a w domu pojawił się Mięsożerca, zalał całość litrem przegotowanej wystudzonej wody oraz litrem kefiru, a także 2 łyżkami octu spirytusowego, wkroił szczypior od dymki i doprawił do smaku solą, pieprzem i cukrem.
I już.
Serdecznie polecamy do młodych ziemniaczków.
Albo pierogów z czymkolwiek.
Albo do kanapki.
Albo tak, po prostu.
Smacznego!
Dlatego wzruszają mnie odmienności, naleciałości i same nazwy, także potraw, które tak różnie brzmią w zależności od szerokości geograficznej. Na przykład "chołojec".
Jeszcze kilka lat temu w ogóle nie wiedziałam o jego istnieniu. Nauczył mnie go dopiero Mięsożerca, którego rodzice pochodzą ze wschodniej części Mazowsza, okresowo bywającej Podlasiem.
Chołojec to tamtejszy chłodnik - coś, pomiędzy zupą, a napojem. Idealny na znów zbliżające się upalne dni.
Potrzebujemy:
- ogórków (my najbardziej lubimy gruntowe)
- rzodkiewek
- cebuli, a jeszcze lepiej całych dymek
- soli, pieprzu, cukru
- octu
- wody
- maślanki, lub kefiru, lub zsiadłego mleka, w ostateczności jogurtu
U nas było tak:
3 spore gruntowe ogórki (były naprawdę olbrzymie, jak na gruntowe) obrałam ze skóry i starłam na tarce o grubych oczkach. Potem dodałam do nich starte na tę samą wielkość rzodkiewki. O ile pamiętam, to 5.
Na końcu starłam też 2 cebule (dymki), na pulpę.
Dodałam soli i pieprzu, odstawiłam, żeby podeszło wodą. Ja odstawiłam na kilka godzin do lodówki, bo wybyłam z domu, ale wystarczy 15 - 20 minut.
Kiedy warzywa już puściły soki, a w domu pojawił się Mięsożerca, zalał całość litrem przegotowanej wystudzonej wody oraz litrem kefiru, a także 2 łyżkami octu spirytusowego, wkroił szczypior od dymki i doprawił do smaku solą, pieprzem i cukrem.
I już.
Serdecznie polecamy do młodych ziemniaczków.
Albo pierogów z czymkolwiek.
Albo do kanapki.
Albo tak, po prostu.
Etykiety:
do picia
,
kuchnia polska
,
szybkie obiady
,
wytrawnie
,
zielone
,
zupy
piątek, 5 lipca 2013
Arbuzowe orzeźwienie
...czyli kolejny świetny powód, żeby zamrozić arbuza.
Oto rewelacyjny, prosty, lekki i orzeźwiający napój, który może być też pyszną, owocową bazą do drinka.
Potrzebujemy:
- 1,5 szklanki zamrożonego arbuza
- 5 - 6 listków świeżej mięty
- 1/3 szklanki soku z granata (lub nieco mniej grenadiny)
Wszystkie składniki miksujemy blenderem i nalewamy do szklanek przez sitko.
Do tego możemy dodać:
- 40 - 50 ml białego rumu
lub
- identyczną ilość wódki
lub
- 30 - 40 ml miętowo-limonkowej wódki
a może nawet
- 40 ml srebrnej tequili?
i kilka kostek lodu.
Smacznego!
Oto rewelacyjny, prosty, lekki i orzeźwiający napój, który może być też pyszną, owocową bazą do drinka.
Potrzebujemy:
- 1,5 szklanki zamrożonego arbuza
- 5 - 6 listków świeżej mięty
- 1/3 szklanki soku z granata (lub nieco mniej grenadiny)
Wszystkie składniki miksujemy blenderem i nalewamy do szklanek przez sitko.
Do tego możemy dodać:
- 40 - 50 ml białego rumu
lub
- identyczną ilość wódki
lub
- 30 - 40 ml miętowo-limonkowej wódki
a może nawet
- 40 ml srebrnej tequili?
i kilka kostek lodu.
I już prawie spokojnie czekamy na kolejny mecz na Wimbledonie.
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Oldschool'owy koktajl owocowy
Mój dziadek był moim wielkim fanem od dnia, w którym się urodziłam i wiem, że nikt mnie tak nie kochał, jak on.
Pamiętam, jak dziś, nasze spacery do łazienkowskich lwów, chleb dla kaczek w papierowej torbie, szepty za plecami babci, nasze małe tajemnice i poważne rozmowy. Potrafię przywołać dotyk jego dłoni, a w windzie wciąż unosi się jego zapach.
Dziadka od kilku lat nie ma, wspomnienia zostały.
Po Łazienkach wstępowaliśmy do Hortexu na placu Konstytucji. I choć czasem dziadek pozwalał mi na wuzetkę, to najczęściej był to pyszny, kwaskowaty, owocowy koktajl.
Ten z Hortexu niewątpliwie był na zsiadłym mleku. Dziś łatwiej o dobrą maślankę. Jeden łyk i znów jestem małą dziewczynką. Przytulam się do dziadka...
Do prawdziwego koktajlu potrzebujemy tylko:
- szklanki maślanki (lub zsiadłego mleka, lub kefiru)
- szklanki truskawek (do uzyskania smaku, jak wtedy, powinno ich być mniej)
Wszystko razem miksujemy blenderem, przelewamy do szklanki i zanurzamy się we wspomnieniach.
No dobra, możemy posłodzić.
Smacznego!
środa, 8 maja 2013
Truskawkowe frappe z kardamonem
Znam takie miejsce pod miastem, gdzie są absolutnie najlepsze truskawki. Sadzą różne odmiany, więc sezon trwa tam prawie całe lato. Uwielbiam przywozić do domu soczyste, czerwone, słodkie i jeszcze gorące od słońca owoce [technicznie nie, ale to wiemy, prawda?]. Te truskawki mają zapach świeżości, niewinności i przepyszny słodki smak.
Żeby wydłużyć truskawkowy sezon, całą jedną łubiankę mrożę w pojemnikach. Wiem, co zamrażam, i nie są to kapciowate, kompotowe małe grdulki.
Później mam z tego smoothies, ciasta, drożdżowe bułki, sosy do mięs, albo po prostu małe, pojedyncze, truskawkowe lody - co tylko sobie wymarzę.
Teraz zbliża się już kolejny truskawkowy sezon, więc robię miejsce w zamrażarce.
Dziś, w ramach drugiego śniadania, zrobiłam sobie truskawkowo-kardamonowe frappe.
Wzięłam:
- filiżankę (150 ml) kawy z ekspresu (może być rozpuszczalna, o takiej mocy, jaką lubicie)
- filiżankę (150 ml) mleka
- 10 dużych, zamrożonych truskawek (od ilości zależy truskawkowość, ale też gęstość napoju)
- 4 ziarna kardamonu w łuskach
- cukier
Kardamon zgniotłam w moździerzu, pozbyłam się łupinek. To, co zostało na dnie, nie wyglądało imponująco, ale kardamon jest jedną z najmocniejszych przypraw, nie potrzebujemy go dużo. Można też od razu zaparzyć kawę z kardamonem, ale okropnie trudno później pozbyć się kardamonowego aromatu z ekspresu.
Kawę z mlekiem, truskawkami i kardamonem zmiksowałam w blenderze i troszkę dosłodziłam. Użyłam zwykłego białego cukru, ale możecie też spróbować miodu, cukru z wanilią, trzcinowego, stewii itd.
W sezonie truskawkowym możemy kawę zrobić ze świeżymi truskawkami, wówczas dodajemy trochę lodu (i mamy jej jeszcze więcej!)
Polecam na upalny dzień!
Żeby wydłużyć truskawkowy sezon, całą jedną łubiankę mrożę w pojemnikach. Wiem, co zamrażam, i nie są to kapciowate, kompotowe małe grdulki.
Później mam z tego smoothies, ciasta, drożdżowe bułki, sosy do mięs, albo po prostu małe, pojedyncze, truskawkowe lody - co tylko sobie wymarzę.
Teraz zbliża się już kolejny truskawkowy sezon, więc robię miejsce w zamrażarce.
Dziś, w ramach drugiego śniadania, zrobiłam sobie truskawkowo-kardamonowe frappe.
Wzięłam:
- filiżankę (150 ml) kawy z ekspresu (może być rozpuszczalna, o takiej mocy, jaką lubicie)
- filiżankę (150 ml) mleka
- 10 dużych, zamrożonych truskawek (od ilości zależy truskawkowość, ale też gęstość napoju)
- 4 ziarna kardamonu w łuskach
- cukier
Kardamon zgniotłam w moździerzu, pozbyłam się łupinek. To, co zostało na dnie, nie wyglądało imponująco, ale kardamon jest jedną z najmocniejszych przypraw, nie potrzebujemy go dużo. Można też od razu zaparzyć kawę z kardamonem, ale okropnie trudno później pozbyć się kardamonowego aromatu z ekspresu.
Kawę z mlekiem, truskawkami i kardamonem zmiksowałam w blenderze i troszkę dosłodziłam. Użyłam zwykłego białego cukru, ale możecie też spróbować miodu, cukru z wanilią, trzcinowego, stewii itd.
W sezonie truskawkowym możemy kawę zrobić ze świeżymi truskawkami, wówczas dodajemy trochę lodu (i mamy jej jeszcze więcej!)
Polecam na upalny dzień!
piątek, 3 maja 2013
Domowe Frappe
Najpierw długa zima, teraz deszczowa majówka - pogoda nas nie rozpieszcza w tym roku.
Patrzę na mokre chodniki i soczystą zieleń liści, odcinającą się od szarego tła nieba i choć lubię deszcz, tęsknię za słońcem, za zapachem rozgrzanego miasta i wyczekiwaniem na chłodzący wiatr. Popijam orzeźwiającą, miętowo-czekoladową kawę mrożoną i prawie tam jestem, to prawie jak upalny majowy dzień...
Składniki:
- trzy czubate łyżeczki kawy
- trzy czubate łyżeczki kakao (tym razem była to już słodzona mieszanka, ale można użyć niesłodzonego, prawdziwego kakao, wówczas trzeba dodać cukru bądź miodu do smaku)
- kubek (300 ml) wody
- kubek (300 ml) mleka
- kubek (300 ml) kostek lodu
- cała gałązka (z liśćmi) świeżej mięty
Kawę i kakao rozpuszczamy w wodzie, po czym wszystko miksujemy w blenderze (lód możemy, ale nie musimy, wcześniej pokruszyć).
Miłego końca majówki!
Patrzę na mokre chodniki i soczystą zieleń liści, odcinającą się od szarego tła nieba i choć lubię deszcz, tęsknię za słońcem, za zapachem rozgrzanego miasta i wyczekiwaniem na chłodzący wiatr. Popijam orzeźwiającą, miętowo-czekoladową kawę mrożoną i prawie tam jestem, to prawie jak upalny majowy dzień...
Składniki:
- trzy czubate łyżeczki kawy
- trzy czubate łyżeczki kakao (tym razem była to już słodzona mieszanka, ale można użyć niesłodzonego, prawdziwego kakao, wówczas trzeba dodać cukru bądź miodu do smaku)
- kubek (300 ml) wody
- kubek (300 ml) mleka
- kubek (300 ml) kostek lodu
- cała gałązka (z liśćmi) świeżej mięty
Kawę i kakao rozpuszczamy w wodzie, po czym wszystko miksujemy w blenderze (lód możemy, ale nie musimy, wcześniej pokruszyć).
Miłego końca majówki!
piątek, 26 kwietnia 2013
Owoce w płynie - smoothie
Na drugie śniadanie, na przekąskę, na weekend i do pracy, żeby się naładować witaminami i mieć miłe poczucie, że tak o siebie dbamy. Tu nie ma złych połączeń, warto eksperymentować, dodać pieprzu do truskawek, mięty do gruszek, bazylii do arbuza. Świetnie sprawdzają się nierozmrożone owoce, które działają, jak kruszony lód.
Tutaj:
- 1 jabłko
- 1 pomarańcza
- 6 mrożonych truskawek
- 1/3 szklanki mleka
Jabłko i pomarańczę obieramy, pozbywamy się pestek i gniazda nasiennego, kroimy w cząstki, wrzucamy do blendera razem z zamrożonymi truskawkami, zalewamy mlekiem. Miksujemy.
Próbujemy. W zależności od owoców, możemy smoothie dosłodzić (np. cukrem waniliowym), rozrzedzić (mlekiem lub sokiem owocowym), zakwasić (np. sokiem z cytryny).
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





















