Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielone. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Inspirowane Meksykiem: lekka i szybka zielona zupa

Z różnych względów teraz dużo odpoczywam, raczej siedzę i poleguję, niż stoję całymi dniami w kuchni. Stąd też potrzeba szybkich i niewymagających pracy obiadów. 
Dziś, w ramach poświątecznego detoksu, jedliśmy więc zieloną zupę z kukurydzy i awokado. Lekko słodkawa, lekko pikantna - serdecznie polecam!


Potrzebujemy:
- puszki kukurydzy razem z płynem (340 g)
- 1 awokado
- 1 średniej cebuli
- kostki bulionu drobiowego
- 2/3 - 1 szklanki wody
- 2 - 3 łyżki śmietany 18%
- świeżo startych: gałki muszkatołowej i imbiru- do smaku
- świeżej papryczki chili lub ostrego sosu - do smaku
- ziela angielskiego

Kukurydzę razem z płynem umieszczamy w garnku, zalewamy wodą. Dodajemy cebulę, pokrojoną w ćwiartki i kostkę bulionową, zagotowujemy. Do wrzątku dodajemy awokado i przyprawy, gotujemy 5 - 10 minut. Blendujemy ze śmietaną.
Podajemy z plasterkami awokado.

Ja dla Mięsożercy dodałam też "grzanki" z salami (plasterki podsmażamy na suchej patelni i suszymy na ręczniku), na pewno spróbujemy jeszcze ze skórką otartą z limonki.


Smacznego!

niedziela, 22 grudnia 2013

Powrót do korzeni: duszony jarmuż

Jarmuż przebojem wraca na nasze stoły, podobnie zresztą, jak topinambur. Są to przecież warzywa, które onegdaj jadali nasi przodkowie. Dlatego cieszy nas, że znowu można je znaleźć na targach i straganach... Czekamy jeszcze, aż pojawią się w sklepach.

Nam udało się trafić na jarmuż, topinambur jeszcze przed nami.
Możliwości jest szereg, my wybraliśmy dodatek w postaci duszonego w śmietanie (gwoli ścisłości, próbowaliśmy także zrobić chipsy z jarmużu, ale zajęłam się czymś o całe 3 minuty za dużo, więc do tego dania wrócimy, czarne nie były dobre...) - danie genialne w swej prostocie.


Potrzebujemy:
- kilka - kilkanaście liści jarmużu (bez twardej łodygi)
- oleju i wody do blanszowania
- pieprzu i sosu sojowego do przyprawienia
- gęstej śmietany

Jarmuż myjemy, odcinamy od twardej łodygi i tniemy na bardziej przystępne kawałki (możemy zrobić to nożyczkami).
Blanszujemy we wrzątku z olejem, przyprawiamy, dodajemy śmietany i dusimy do miękkości, co zajmie nam jakieś 15 minut.


W wersji nieco bardziej bogatej, jako samodzielne danie, możemy także dodać cebuli, czosnku i pokrojonej w paski wędliny. Zamiast sosu sojowego możemy użyć soli lub bulionu.

Smacznego!

czwartek, 28 listopada 2013

Z zeszytu prababci: marynowana dynia

Być może, tak, jak ja, zachomikowaliście sobie jeszcze całą dynię i teraz zastanawiacie się, co z nią zrobić...

Być może już od dawna szukacie idealnego połączenia do mięs, wędlin i pierogów?

Być może jesteście ciekawi, jak smakuje prawdziwa, przepyszna, marynowana dynia z przepisu prababci?


Potrzebujemy:
- 1 kg dyni
- 1/2 litra octu 6%
- 250 g cukru
- 1/3 szklanki wody
- garści goździków, 2 lasek cynamonu (lub 1,5 - 2 łyżek mielonego)
- 3 dni pod rząd na przygotowanie


Cukier zalać wrzącą wodą i po rozpuszczeniu wlać ocet, dodać przyprawy. Zalewę zagotować, do wrzącej włożyć dynię, pokrojoną w niedużą kostkę. Raz zagotować. Zostawić do następnego dnia.

Nazajutrz zlać syrop, zagotować i wrzącym zalać dynię.
Na trzeci dzień zagotować dynię w syropie. Spróbować - jeśli jest twarda chwilę pogotować. Wystudzić, zimną nakładać do słoików. Nie pasteryzować.


Im dłużej stoi, tym lepsze...

Smacznego!!!

niedziela, 24 listopada 2013

Idealna niedzielna kawa: pumpkin spice latte

Jest pochmurna, szara niedziela. Listopad nie zachęca do spacerów, czy nawet wyjścia z łóżka, a co dopiero z domu.
Wstajemy więc późno i dość niechętnie. Pomaga nam myśl, że czeka nas układanie puzzla i niespieszna, kremowa, przepyszna kawa. Nie tak słodka, jak jej amerykański pierwowzór z sieciowej kawiarni, mocno korzenna i z wyczuwalnym smakiem dyni. I niech sobie będzie listopad...


Przepis zaczerpnięty stąd, poniżej z moimi modyfikacjami:

Syrop dyniowo-korzenny [który można wykorzystać także do deserów!]:

- 1/2 szklanki wody
- 2/3 łyżeczki świeżo startego imbiru [w oryginale 1 łyżeczka w proszku]
- 1 łyżeczka cynamonu w proszku
- 1/2 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej [w oryginale 1 łyżeczka]
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub 1 łyżka cukru waniliowego
- 1/3 szklanki mleka skondensowanego niesłodzonego
- 1,5 - 2 łyżki brązowego cukru [w oryginale 4 łyżki białego]
- 1/4 szklanki puree z upieczonej dyni.

Oraz: sitko i kawałek gazy.


Wodę z przyprawami zagotować w rondelku, pogotować przez 5 minut, po czym zdjąć z ognia i odstawić na 15 minut. Po tym czasie przecedzić przez sitko wyłożone gazą. Do powstałego syropu dodać skondensowane mleko z cukrem i wymieszać do rozpuszczenia (w razie potrzeby podgrzać). Dodać puree z dyni i dokładnie wymieszać lub zmiksować. Spróbować, ewentualnie doprawić cukrem. Przechowywać w lodówce.


Kawa dyniowo-korzenna (przepis na 2):
- 4 łyżki syropu dyniowo-korzennego
- 2 podwójne espresso [lub 2 kawy o takiej mocy, jak lubimy, mogą być rozpuszczalne]
- szklanka mleka
- opcjonalnie: bita śmietana, cynamon i/lub gałka muszkatołowa do dekoracji.

Do kubków z kawą wlać syrop (po 2 łyżki) i spienione ciepłe mleko. Tyle wystarczy do bardzo miłego przed/popołudnia, ale możemy też dodać kleks z bitej śmietany i posypać od góry cynamonem i startą gałką.

Miłej niedzieli!

środa, 20 listopada 2013

Super kremowe kalafiorowo-ziemniaczane puree

Od kilku lat jestem miłośniczką różnego rodzaju programów kulinarnych. Czerpię z nich nieustającą inspirację, czasem - dużo rzadziej - powtarzam przepisy. I z każdym obejrzanym programem rodzi się we mnie frustracja... Moje umiejętności ładnego podawania leżą, i kwiczą. I jakoś nie chcą się podnieść. Wszystkie moje talerze mogą litościwie zyskać miano "rustykalnych"...

Jedna rzecz natomiast nieodmiennie mnie irytuje. Ciągle jeszcze, w ramach "nowoczesnego stylu podawania", króluje rozsmarowywanie po talerzach. Estetyka jest kwestią gustu - mi się to nie podoba - ale doprawdy nie rozumiem, jak można potem wyczuć choćby cień smaku tak podanego elementu potrawy?
Robię puree z groszku, mus z buraczków, krem z pasternaku, po czym zamaszystym gestem artystycznego dwulatka smaruję cienką warstwą po talerzu... Zdecydowanie jednak, w tym przypadku, wolę moje archaiczne podejście.

Jeśli jednak macie ochotę sprawdzić, jak kreatywnym dwulatkiem jesteście, dziś przepis na puree, które rozsmarowuje się wręcz idealnie! A smakuje tak, że będziecie je zlizywać z talerzy. Poza tym, przyrządza się niezwykle łatwo.



Potrzebujemy:
- 6 niewielkich ziemniaków (ok. 400 - 500 g)
- pół kalafiora (ok. 600 g)
- 2 łyżek masła
- 3 - 4 łyżek gęstego jogurtu
- 4 - 6 plastrów szynki parmeńskiej lub innej dojrzewającej
- gałki muszkatołowej, soli, pieprzu

Ziemniaki obieramy i kroimy w mniejsze kawałki, kalafiora w różyczki i gotujemy razem w osolonej wodzie aż do miękkości. Możemy nawet trochę przedobrzyć. Wodę odlewamy, a kalafiora z ziemniakami przekładamy do blendera. Dodajemy masła, pozwalamy mu się stopić, po czym dodajemy jogurtu i miksujemy do stanu pełnej kremowości. Jeśli na tym etapie dodamy mleka lub więcej jogurtu, uzyskamy pyszną zupę - krem.
Szynkę smażymy na chrupko na suchej patelni (lub w piekarniku, lub kuchence mikrofalowej), odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym. Przed podaniem kruszymy. Możemy ją wmieszać do puree w misce, albo artystycznie udekorować nią nasze mazy.


My jedliśmy puree ze stekami wołowymi, wysmażonymi tak, jak lubimy, czyli dla mnie absolutnie obrazoburczymi, daleko poza "well-done".

Smacznego!

piątek, 1 listopada 2013

Sezon na dynię (i halloween): pieczone pączki

Moja mama została wczoraj zawstydzona. Do jej drzwi zapukała zgraja poprzebieranej "młodszej młodzieży", a w domu nie było nawet pół cukierka. Młodzież, jak się okazuje, zadowoliłaby się i ekwiwalentem finansowym, ale tu została postawiona twarda granica. Jeszcze nie wiem, czy rozczarowane dzieci posunęły się do "psikusa".



Czy bawicie się w amerykańskie święta, czy nie, w sezonie dyniowym (i poza nim, korzystając z zamrażarki) serdecznie polecam pieczone pączki. Puszyste, cynamonowe, miękkie drożdżowe ciasto, nieprzesadnie słodkie, do momentu, w którym obtaczamy je w cukrze lub zanurzamy w lukrze. Świetnie smakuje też z czekoladą.

Przepis inspirowany tym wypiekiem Doroty.



Składniki (wyszło mi 30 pączków, wykrawanych zwykłą szklanką + środki + 3 pełne i 1 większy od nich wieniec):
- 1 szklanka puree z dyni [połowa, czyli 700 g dyni hokkaido, upieczonej przez 40 minut w 180 C, rozdyźdana widelcem]
- 4,5 szklanki mąki
- 2 łyżki masła
- 1 szklanka mleka
- 2 jajka
- 20 g świeżych drożdży (jeśli używacie suchych, byłoby ich 10 g)
- 1/2 szklanki brązowego cukru + 2 łyżeczki białego do rozczynu
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka cynamonu, 2/3 łyżeczki startej gałki muszkatołowej, 1 łyżeczka imbiru, 2 zmiażdżone goździki, 2 zmiażdżone ziela angielskie (lub 2 łyżeczki przyprawy do piernika)

Mleko z masłem podgrzewamy do roztopienia tłuszczu, po czym schładzamy do temperatury ciała.
Z drożdży, łyżki mąki, białego cukru i 3 łyżek mleka z masłem robimy rozczyn, odstawiamy na 15 minut, żeby się spienił.
Jajka rozkłócamy w pozostałym mleku.
Mąkę mieszamy z brązowym cukrem, przyprawami i solą, po czym dodajemy drożdże, dynię i mleko z jajkami. Wyrabiamy do uzyskania gładkiego, elastycznego ciasta, które odchodzi od dłoni.
Przekładamy do natłuszczonej miski, przykrywamy i odstawiamy na 1 - 1,5 godziny, do podwojenia objętości.

Po tym czasie przebijamy ciasto i krótko wyrabiamy, po czym wałkujemy na omączonej stolnicy na grubość 1 - 1,5 cm. Szklanką wycinamy koła, a kieliszkiem lub foremką środki.

Układamy zachowując co najmniej 0,5 cm odstępy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia, tym razem na 45 - 50 minut (lub całą noc w lodówce).

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C przez 8 - 10 minut.

Pączki możemy obtoczyć w maśle, a potem mieszaninie cukru z cynamonem (lub samym cukrze) - tak zrobiłam ze środkami. Możemy też roztopić czekoladę z masłem (łyżka masła na tabliczkę czekolady) w kąpieli wodnej i w niej zanurzać pączki. Do topienia świetnie nadają się zalegające w szafkach czekoladowe mikołaje i zające. Możemy także pączki polukrować, lub zanurzać je z obu stron w płynnym lukrze z mleka, cukru pudru i cynamonu. Możemy też po prostu posypać je cukrem pudrem.



Smacznego!




środa, 30 października 2013

Z zeszytu prababci: surówka z czerwonej kapusty

Uwielbiam możliwość podróżowania w czaso-przestrzeni, którą daje gotowanie... Dziś wybierzemy się do Polski dwudziestolecia międzywojennego. I choć większość dzisiejszych produktów nie ma już tamtego smaku i elegancji, to coraz wyraźniejszy jest nostalgiczny trend powrotu do prawdziwego jedzenia, ciekawość tego, jak to było...



W mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie przekazywany jest przepis na surówkę z czerwonej kapusty, która idealnie podkreśla smak pieczonego drobiu. Przepis z przedwojennej książki kucharskiej, uproszczony, a tym samym udoskonalony, przez moją prababcię.


Potrzebujemy:
- połowę niedużej główki czerwonej kapusty (ok. 1 kg)
- 1 sporą ostrą cebulę
- szklankę słodkiego domowego wina lub soku (z porzeczek, z wiśni, z czerwonej porzeczki lub z aronii - jeśli nie macie domowego, bliskim zamiennikiem będzie oczywiście kupny)
- sól, pieprz



Kapustę drobno szatkujemy i blanszujemy we wrzątku, aż zmięknie, ale nadal pozostanie trochę chrupka, odcedzamy.
W międzyczasie ścieramy cebulę na pulpę na tarce jarzynowej, dodajemy pieprz, sól i wino. W dużej misce mieszamy kapustę z zalewą i odstawiamy na co najmniej 3 - 4 godziny, mieszając od czasu do czasu, aby cała kapusta była wilgotna.



Surówka jest jeszcze lepsza następnego dnia.

Smacznego!

wtorek, 29 października 2013

Pyszna, gruzińska przystawka: pchali ze szpinaku

Jesteśmy fanami kuchni kaukaskiej, a po ostatniej wizycie w przesympatycznej (i przepysznej!) gruzińskiej restauracji wiedzieliśmy, że przynajmniej część z wypróbowanych tam dań będziemy chcieli powtórzyć w warunkach domowych.


Jako pierwsze, padło na pchali: przepyszne kuleczki orzechowo-warzywne. W naszej wersji - zielone od szpinaku.

Przepis pochodzi z "Tradycyjnej kuchni gruzińskiej"
- 500 g liści szpinaku [u nas 450]
- 100 g orzechów włoskich [u nas 150]
- 2 - 3 ząbki czosnku
- 2 - 3 gałązki świeżej kolendry
- 1/2 łyżeczki zmielonej czerwonej papryki
- 1 - 2 łyżeczki mieszanki przypraw do sacywi [u nas suszona bazylia, kmin rzymski, ziarna kolendry, majeranek, cynamon]
- 1 łyżka czerwonego octu winnego
- 1/2 szklanki pestek z granatu
- sól

Szpinak poddusić, wyjąć na durszlak i odcisnąć z wody, po czym posiekać.
Orzechy włoskie zmielić, dodać rozgnieciony czosnek, zmieloną czerwoną paprykę i przyprawy, drobno posiekaną natkę kolendry i posolić do smaku.
Całość starannie wymieszać, a następnie dodać do posiekanych warzyw. Ponownie wymieszać i dodać pestki granatu.
Z masy uformować małe kuleczki, zrobić w nich nieduże zagłębienia [będą wyglądać, jak kluski śląskie], a w każdym z nich umieścić pestkę granatu i przyozdobić zieleniną [kolendrą].


Smacznego!

środa, 23 października 2013

Sezon na dynię: orkiszowe racuchy

Wybraliśmy się na miejski, jesienny spacer w pięknym słońcu i szeleszczących pod stopami liściach. 
Jaka piękna jesień nas spotkała w tym roku!
Jesień pełna sprzecznych emocji - od pożegnań, do oczekiwania najważniejszego spotkania.
Jesień dyniowa i orzechowa. Mogłabym żywić się tylko tymi dwoma produktami, ku rozpaczy Mięsożercy.



Dziś zapraszamy na orkiszowe racuchy z dynią, podane z jabłkami i gruszkami w miodzie, a także prażonymi z solą i rozmarynem orzechami włoskimi.

Potrzebujemy:
- 350 g pieczonej dyni Waszego wyboru (ok. 800 g surowej dyni)
- 20 g świeżych drożdży
- 30 g cukru (jeśli wolicie słodsze placki, możecie dać 50 g)
- 350 g razowej orkiszowej mąki
- 50 g pszennej mąki
- 200 g kefiru
- 2 jajka
- szczypta soli
- 1/4 - 1/3 szklanki ciepłej wody
- olej do smażenia

oraz:
- 2 niewielkich gruszek
- 1 sporego jabłka
- łyżeczki cynamonu
- 150 g orzechów włoskich
- łyżeczka świeżego rozmarynu
- pół łyżeczki grubej soli


Dynię myjemy, pestkujemy, kroimy na mniejsze kawałki i pieczemy razem ze skórą w 180 - 200 C przez 30 - 45 minut, aż stanie się miękka i będzie ją można rozdrobnić widelcem. Tak przygotowaną (bez skóry) odstawiamy do przestygnięcia.
Z drożdży, cukru, 1 - 1,5 łyżki wymieszanej mąki, łyżki kefiru i ciepłej wody robimy rozczyn. Kiedy drożdże "ruszą", co zajmie ok. 15 minut, możemy zrobić ciasto, miksując wszystkie składniki do osiągnięcia gęstości śmietany.
Teraz, ciasto musi podwoić objętość w ciepłym miejscu, wrócimy do niego za 1 - 1,5 godziny.
Racuchy smażymy partiami na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 minuty na każdej ze stron.

Owoce obieramy, pozbawiamy gniazd nasiennych, kroimy w grubą kostkę, mieszamy z miodem i podgrzewamy na małym ogniu przez ok. 10 - 15 minut, aż owoce zmiękną i puszczą troszkę soku, który wymiesza się z rozpuszczonym miodem.
Orzechy posypujemy rozmarynem i solą, wkładamy do blachy i prażymy, potrząsając, w piekarniku rozgrzanym do 180 C przez 10 - 12 minut (uważajmy, żeby się nie spaliły!).


Do racuchów możemy też podać gęsty jogurt, lub śmietanę. 

Smacznego!

poniedziałek, 21 października 2013

Zupa z gwoździa

Cygan i baba 



Mówią ludzie, że przed laty 
Cygan wszedł do wiejskiej chaty, 
Skłonił się babie u progu 
I powitawszy ją w Bogu 
Prosił, by tak dobrą była 
I przy ogniu pozwoliła 
Z gwoździa zgotować wieczerzę – 
I gwóźdź długi w rękę bierze. 

Z gwoździa zgotować wieczerzę! 
To potrawa całkiem nową! 
Baba trochę wstrząsła głową, 
Ale baba jest ciekawa, 
Co to będzie za przyprawa; 
W garnek zatem wody wlewa 
I do ognia kładzie drzewa. 
Cygan włożył gwóźdź powoli 
I garsteczkę prosi soli. 
– Hej, mamuniu – do niej rzecze – 
Łyżka masła by się zdała. – 
Niecierpliwość babę piecze, 
Łyżkę masła w garnek wkłada; 
Potem Cygan jej powiada: 
– Hej, mamuniu, czy tam w chacie 
Krup garsteczki wy nie macie? – 
A baba już niecierpliwa, 
Końca, końca tylko chciwa, 
Garścią krupy w garnek wkłada. 
Cygan wtenczas czas swój zgadł, 
Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.

Potem baba przysięgała, 
Niezachwiana w swojej wierze, 
Że na swe oczy widziała, 
Jak z gwoździa zrobił wieczerzę.

W naszej propinacyji coś pono tak spadnie,
Kto Cygan, a kto baba, łatwo każdy zgadnie.


Aleksander Fredro

U nas w domu "zupa z gwoździa" to ta, która powstaje ze składników dostępnych w lodówce, więc za każdym razem będzie to inny przepis. To jest zabawa, którą oboje bardzo lubimy: otworzyć lodówkę i wymyślić obiad. A że ostatnie dwa tygodnie mocno nas wymęczyły, mieliśmy ochotę na coś, co zrobi się samo.




Tym razem składniki na zupę wyglądały następująco:
- 3 marchewki
- 1 pietruszka
- ćwiartka selera
- 2 cebule
- 10 cm białej części grubego pora
- 2 niewielkie gruszki
- 1 duże jabłko
- 4 ząbki czosnku
- 400 g okrawków (bądź resztek) z wędlin, w tym skórka z boczku
- puszka czerwonej fasoli
- 2 garści pęczaku
- 300 g słoik koncentratu pomidorowego
- 3 litry wody
- łyżka ajvaru
- płaska łyżeczka ostrej papryki
- 2 kostki rosołowe (cielęca i warzywna)
- sól do smaku
- 2 łyżki oleju
- jogurt grecki i świeża kolendra do podania

Cebule i pora w kawałkach podsmażyliśmy na oleju ze skórką z boczku, po czym dodaliśmy marchewkę, pietruszkę, selera, czosnek i bulion, rozpuszczony w wodzie. Pozwoliliśmy warzywom zmięknąć (w międzyczasie wsypując pęczak) i dodaliśmy odsączoną fasolę wraz z owocami (bez pestek i skóry). Na końcu dodaliśmy pokrojoną wędlinę, koncentrat pomidorowy i pozostałe przyprawy.
Zupę podawaliśmy z kleksem jogurtu, posypaną świeżą natką kolendry.



A jaka jest Wasza ulubiona "zupa z gwoździa"?

Smacznego!

niedziela, 20 października 2013

Sezon na dynię: quiche

...czyli dalsza współpraca z przepyszną dynią piżmową!


Składniki na ciasto:
- 250 g mąki
- 125 g zimnego masła
- 1 żółtko
- szczypta soli
- łyżeczka posiekanego świeżego rozmarynu

Ze składników szybko zagniatamy ciasto. Jeśli macie malakser, czego Wam bardzo zazdrościmy, możecie przyrządzić ciasto z jego pomocą.
Kulę ciasta zawijamy w folię i wkładamy na 20 - 30 minut do lodówki, po czym wylepiamy nią tortownicę o średnicy 22 cm i dokładnie nakłuwamy widelcem.


Spód podpiekamy przez 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 C.

Składniki na farsz:
- 500 g upieczonej dyni piżmowej (połowa małej dyni)
- 250 g wędzonego surowego boczku
- 250 g twardego żółtego sera
- 250 g półtłustego twarogu
- 180 ml śmietany 18%
- 2 jajka
- 2 cebule
- łyżka mąki pszennej
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa, zioła prowansalskie


Dynię pieczemy w 180 - 200 C przez 40 minut, aż stanie się miękka i będzie ją można "wydrapywać" widelcem. Tymże narzędziem ją rozdrabniamy.
Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy z cebulą (tę kroimy w kostkę, piórka lub półkrążki).
Ser ścieramy na grubych oczkach tarki.
Twaróg rozdrabniamy i mieszamy ze śmietaną, po czym dodajemy połowę startego sera, jajka, lekko wystudzone boczek, cebulę i dynię. Dodajemy mąkę, dokładnie mieszamy. Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem, ziołami i świeżo startą gałką.


Masę wylewamy na podpieczony spód, wysypujemy od góry pozostałym serem.
Pieczemy 30-40 minut w 180C.


Inny pomysł na dyniowy quiche znajdziecie tu.


Smacznego!

piątek, 11 października 2013

Bulgur i dynia piżmowa



Sezon na dynię trwa w najlepsze i jeszcze trochę potrwa - mamy czas, żeby znaleźć swoją ulubioną odmianę. Może będzie nią dynia piżmowa? Ja już wiem, że lubię ją bardzo!

Do tego dziś pierwsze próby z kaszą bulgur, do tego tematu też z pewnością wrócimy, bo jest pyszny...

Potrzebujemy:
- szklanki kaszy bulgur
- 2 - 2,5 szklanek wody
- łyżki masła
- soli

Wodę zagotowujemy, solimy. Wsypujemy kaszę, zakrywamy garnek, wyłączamy ogień i odstawiamy na 20 minut. Po tym czasie spulchniamy kaszę widelcem i dodajemy masło.
Koniecznie muszę sprawdzić, jak sprawdzi się bulgur w gotowaniu na parze - tak, jak gotuje się kuskus.


Sos składa się z:
- połowy niewielkiej dyni piżmowej (miska pokrojonej w kostkę)
- 1 cebuli
- 4 ząbków czosnku
- trzech 0,5-centymetrowych plastrów wędzonego boczku
- 1 średniej marchewki (opcjonalne)
- garści suszonych grzybów
- pół szklanki bulionu warzywnego
- garść orzechów włoskich
- sól, pieprz, świeża szałwia

Pokrojony w drobną kostkę boczek podsmażamy na suchej patelni, po czym dodajemy cebulę (pokrojoną w kostkę identycznej wielkości) i 2 ząbki czosnku.
Dynię obieramy, pozbywając się pestek i kroimy w dużą kostkę, wrzucamy na patelnię, kiedy cebula się przyrumieni. Chwilę smażymy, mieszając.
Grzyby zalewamy gorącym bulionem, a obraną marchewkę kroimy w talarki. Dodajemy na patelnię w tym samym czasie, razem z pozostałym czosnkiem.
Dusimy, mieszając, aż woda odparuje. Wówczas dodajemy orzechy (które możemy wcześniej uprażyć), doprawiamy do smaku solą, pieprzem i świeżą szałwią.


Sos możemy też podawać do makaronu.

Przepis jest bardzo podobny do tego, tu, a jednak smakuje zupełnie inaczej...

Smacznego!

środa, 2 października 2013

W kolorach jesieni: kasza gryczana z dynią

Liście na drzewach się złocą. To już październik i życzę nam wszystkich pięknej "złotej polskiej jesieni".

Jesienią mamy większą ochotę na kasze, na ciepło, które zostanie z nami przez jakiś czas. Dziś pomysł na otulające, jesienne danie: kaszę gryczaną z dynią.

Bierzemy:
- 1,5 - 2 szklanki kaszy gryczanej (u mnie niepalona)
- ćwierć niewielkiej dyni (miseczkę dyni pokrojonej w kostkę)
- 1 cebulę
- 3 duże ząbki czosnku
- ulubioną kiełbaskę (u nas biała, niemiecka kiełbasa z pietruszką)
- pół kostki bulionu warzywnego, rozpuszczonej w pół szklanki wody
- świeże zioła: rozmaryn, szałwia
- garść posiekanych orzechów włoskich (nie miałam, u nas ziarna słonecznika)
- masło lub inny tłuszcz do podsmażenia
- sól, pieprz


Kaszę gotujemy w osolonym wrzątku w proporcjach 2:1 (2 szklanki wody na każdą szklankę kaszy).

Na dużej patelni rozgrzewamy tłuszcz i podsmażamy cebulę z 2 ząbkami czosnku, a następnie dodajemy pokrojoną w kostkę lub talarki kiełbasę i ją rumienimy.
Kiedy kiełbasa jest już podsmażona, wrzucamy dynię bez skóry, pokrojoną w grubą kostkę. Dodajemy rozdrobnione zioła i smażymy na wolnym ogniu. Kiedy dynia zmięknie na zewnątrz, zalewamy całość bulionem i delikatnie gotujemy, aż dynia zrobi się całkiem miękka, a nadmiar płynu odparuje, tworząc na dnie aromatyczny sos. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Gotowe danie posypujemy posiekanymi orzechami, które możemy, ale nie musimy, podprażyć wcześniej na suchej patelni.


W tym daniu, zamiast kiełbasy, świetnie sprawdzi się też wołowina.

Smacznego!

piątek, 13 września 2013

Sezon na bakłażany: prosty warzywny sos do makaronu

Jesienność zadomawia się w każdym kącie. Kiedy wracam z pracy przez park, coraz częściej brodzę w żółto-pomarańczowym dywanie z liści, widzę dzieci, zbierające kasztany. Kurtki i szaliki wracają do łask, wiatr jest już zdecydowanie chłodniejszy.

W takie dni gotuje się najmilej. Dzisiaj - makaron z bakłażanem. Prosty sos, inspirowany Włochami, szybki obiad na rozgrzanie się w deszczowe popołudnie...


Potrzebujemy:
- 2 średnich bakłażanów
- 1 sporej cebuli
- 3 - 4 ząbków czosnku
- 1 niewielkiej główki kopru włoskiego
- 4 gałązek selera naciowego
- 2 łyżek posiekanych listków świeżej bazylii
- 1 duża papryczka chili (lub mniej, jeśli jest bardzo ostra)
- pół szklanki sosu pomidorowego (u nas domowy)
- pół szklanki bulionu warzywnego lub kostka bulionowa
- 3 grubych plastrów twarogu z serwatki
- ostrego żółtego sera do starcia (u nas wędzony)
- masło lub oliwa do smażenia
- sól, pieprz do smaku

Bakłażany kroimy w centymetrowej grubości plastry, posypujemy solą i odstawiamy na co najmniej 15 minut, po czym płuczemy i osuszamy ręcznikiem papierowym.

Pokrojoną w grubą kostkę cebulę podsmażamy z czosnkiem na dużej patelni. Kiedy zaczynają się rumienić, dodajemy pokrojonego w kostkę bakłażana i papryczkę, posiekaną w cienkie paski. Smażymy, mieszając, aż cały bakłażan przestaje wyglądać na surowego. Wówczas dodajemy: pokrojonego w paseczki fenkuła, selera w kostkę, bulion, sos pomidorowy, sól i pieprz do smaku, przykręcamy gaz i dusimy. Kiedy sos się zredukuje (czyli w ciągu maks. 15 minut), dodajemy bazylię i biały ser pokrojony w kostkę podobną, jak bakłażan, mieszamy. Po 5 minutach zdejmujemy z ognia. Podajemy ze startym żółtym serem.


Najlepiej smakuje z makaronem pełnoziarnistym.

Smacznego!

niedziela, 8 września 2013

Sałatka z figami i gruszkami na ciepło

Pomysł na obiad, który brzmi i smakuje restauracyjnie, a tak prosto go zrobić!

Szybki i zdrowy obiad: przepyszna słodycz owoców, chrupkość sałaty i pestek z dyni, miękkość i kremowość pleśniowego sera... mmm, mniam!

Potrzebujemy:
- opakowanie mieszanki sałat (lub samodzielnie dobranych listków: pasuje rukola, radicchio, roszponka, sałata lodowa...)
- 6 fig
- 2 gruszki
- 100 - 125 g sera brie lub camemberta
- 3 cienkie plastry sera korycińskiego (opcjonalnie)
- pół cebuli
- garść albo dwie wyłuskanych pestek z dyni
- orzeszek masła
- łyżeczka miodu
- łyżka octu balsamicznego
- łyżka oliwy z oliwek extra vergine
- sól, pieprz, świeży tymianek

Pestki z dyni prażymy na suchej patelni.

Figi myjemy i wysuszamy ręcznikiem papierowym, kroimy w ćwiartki. Gruszki myjemy, obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę.
Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy do niego miód, po czym wrzucamy gruszki i obtaczamy w rozpuszczonym maśle. Dodajemy szczyptę soli, figi i tymianek, pozwalamy owocom puścić trochę soku, po czym dodajemy ocet balsamiczny i lekko odparowujemy płyny.

W tym czasie w dużej misce mieszamy sałaty, pokrojony w kostkę ser, pokrojoną w drobną kostkę lub cienkie piórka cebulę i podprażoną dynię. Wszystko zalewamy oliwą i mieszamy.

Na końcu dodajemy ciepłe owoce wraz z sosem, powstałym na patelni.
Jeśli nasz sos jest zbyt wodnisty, do sałatki dodajemy najpierw same owoce, a sos redukujemy na patelni z jeszcze kawałeczkiem masła.



Smacznego!

środa, 4 września 2013

Z zeszytu mojej mamy: fasola jaś z masłem

...czyli przepis, który funkcjonuje u nas, jako "fasola po żydowsku", choć myślę, że może z nim być tak, jak z rybą po grecku.

W każdym razie - mój ulubiony sposób spożywania fasoli, a w dodatku banalnie prosty w powstawaniu.


Potrzebujemy:
- tyle fasoli jaś, ile chcemy - właśnie jest na nią sezon, więc możecie wykorzystać świeżą, ale suszona też będzie pyszna
- wody
- soli
- masła
- dużo czarnego pieprzu

Suszoną fasolę namaczamy przez noc.

Gotujemy fasolę do miękkości w osolonej wodzie, po czym odcedzamy, zostawiając odrobinę wody na dnie, dodajemy sporo czarnego mielonego pieprzu i tyle masła, aby było ono wyraźnie wyczuwalne w smaku (ilość zależy, rzecz jasna, od ilości fasoli).


Jeszcze chwilę dusimy i podajemy.

Danie najlepsze jest tuż po ugotowaniu, ale można je też podgrzewać.


Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...