Dzieje się dużo. Nawet trochę za dużo. I nie zawsze sympatycznie. Brakuje mi czasu na kuchenną alchemię, która na wszystko pomaga.
Kiedy mam już chwilę, zapuszczam żurawia do malutkiego pandziątka i jego (jej?) mamy. I od razu mi lepiej. Więc proszę bardzo, oto panaceum na stres: http://nationalzoo.si.edu/animals/webcams/giant-panda.cfm?cam=panda03
Będzie lepiej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w kilku słowach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w kilku słowach. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 listopada 2013
sobota, 18 maja 2013
In-somnanbulizm roślin balkonowych
Dźwięki miasta i okolicznej imprezy długo nie dają mi zasnąć. Wreszcie przy zamkniętych oknach śnię o wbijaniu gwoździ. Po dwóch godzinach budzę się, dusząc. Otwieram okno, impreza trwa nadal. Cała okolica zatapia się w miarowym dudnieniu. To byłby dobry czas na zagniecenie ciasta na bułki. Gdyby tylko nie cały niezjedzony bochenek chleba. Zamiast tego uspokaja mnie niewzruszenie moich upraw balkonowych - a może one też wolałyby słuchać skowronka?
Podlewam towarzystwo, niech ma, skoro już przymusowo uczestniczymy w zabawie. Szczególnie sałata jest strasznym opojem...
Wyrosło mi sporo pomidorkowych zalążków. Czy jesienią będzie z tego czerwony chleb?
Trochę po 4:30 dudnienie ustaje. Między budynkami świta.
Podlewam towarzystwo, niech ma, skoro już przymusowo uczestniczymy w zabawie. Szczególnie sałata jest strasznym opojem...
Wyrosło mi sporo pomidorkowych zalążków. Czy jesienią będzie z tego czerwony chleb?
Trochę po 4:30 dudnienie ustaje. Między budynkami świta.
niedziela, 21 kwietnia 2013
Wpis powitalny
Od wielu wielu lat, od kiedy odkryłam galerię potraw i spędzałam na niej całe dnie [w pracy, a nie muszę się z tym kryć, bo tego miejsca już nie ma i wcale nie przestało istnieć przez moje "zaangażowanie"], a potem Liskę, myślałam i marzyłam o tym, żeby mieć taką swoją kuchenną przestrzeń w sieci.
Oto jest (choć mam nadzieję, że znajdzie się w niej też miejsce na resztę mojej rzeczywistości, ujętą na zdjęciach).
Okazuje się nagle, że nie można już wejść do kuchni nie myśląc o tym, "jak to się później opisze" i czy zdążę, zanim zmieni się światło, że każdy obiad, to jak gotowanie dla ważnych gości.
Wszystkich ważnych gości zapraszam więc na domowe hamburgery z ziemniakami księżnej, pieczoną rzymską sałatą i sosem holenderskim.
Smacznego!
Oto jest (choć mam nadzieję, że znajdzie się w niej też miejsce na resztę mojej rzeczywistości, ujętą na zdjęciach).
Okazuje się nagle, że nie można już wejść do kuchni nie myśląc o tym, "jak to się później opisze" i czy zdążę, zanim zmieni się światło, że każdy obiad, to jak gotowanie dla ważnych gości.
Wszystkich ważnych gości zapraszam więc na domowe hamburgery z ziemniakami księżnej, pieczoną rzymską sałatą i sosem holenderskim.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

