Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co zrobić z białkami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co zrobić z białkami. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt, czyli mazurek migdałowy.



Czas mija w sposób niezauważalny. Ani się obejrzeliśmy, a tu już Święta Wielkiej Nocy... Moje dni to teraz piękne, bezzębne uśmiechy, wielkie-małe dramaty, głośne wyrażanie potrzeb i coraz to nowe umiejętności... Mikrokosmos.

Powoli jednak wraca mi chęć i trochę czasu na kuchnię, na smaki i zapachy. Mam nadzieję, że znajdzie się i czas na bloga.

To będą piękne Święta. Pierwsze naszej malutkiej córeczki...

Tymczasem, oto nasz tegoroczny mazurek. Na klasycznym mazurkowym kruchym cieście z gotowanymi żółtkami i prawie makaronikowym wierzchem. Jeśli mi się udało z trzymiesięcznym niemowlęciem, to i Wy znajdziecie na niego czas - warto...

Ciasto [wedle przepisu z "Kuchni polskiej"]
- 300 g mąki pszennej [w oryginale krupczatki]
- 200 g masła
- 100 g cukru pudru [dałam 70]
- 3 gotowane żółtka
- szczypta soli
- laska wanilii [lub ekstrakt, w ostateczności cukier waniliowy]

A także
- dżem z czarnej porzeczki (na później)

Przesianą mąkę posiekać z zimnym masłem, dodać przesiany cukier puder i przetarte żółtka, sól i wanilię, i szybko zagnieść ciasto. Odstawić do lodówki zawinięte w folię na 20 - 30 minut.



Po tym czasie rozwałkować na 3/4 centymetra i wyłożyć do mazurkowej formy (takiej z trzema bokami) [ja wzięłam tortownicę 18 cm i 4 ringi po 10 cm], wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Nakłuwamy widelcem miejsce przy miejscu.
Podpiekamy 15 - 20 minut w 180 C.

Masa migdałowa [z tego przepisu]
- 2 białka
- 50 g masła, roztopionego
- 200 g cukru pudru (lub mniej) [u mnie 100]
- 200 g zmielonych migdałów
- szczypta soli



Białka ubić na sztywno. Pozostałe składniki wymieszać w naczyniu. Dodać białka i delikatnie wymieszać. Odłożyć na chwilę. 

Na gotowym, ostudzonym spodzie rozsmarowujemy łyżkę - półtorej dżemu. Na to wykładamy masę migdałową.

Pieczemy 40 - 45 minut w 160 C.



Po ostudzeniu dekorujemy, u mnie mleczna czekolada roztopiona z masłem i płatki migdałów.



Smacznego i Wesołych Świąt! 

środa, 6 listopada 2013

Beza jesienna

Od kiedy mam poczucie, że zaprzyjaźniłam się z moim piekarnikiem obiecuję sobie, że chrupkich z wierzchu, a ciągnących w środku deserów będzie więcej i więcej. 
Ale:
- tak się składa, że potrzebuję miejsca w szafie na więcej, niż moje ciuchy w rosnących rozmiarach.
- Mięsożerca podobno nie lubi bez (szczerze mówiąc, nie zauważyłam ;) ).
- jest tyle innych deserów do wypróbowania.
- ciągle jeszcze nie znalazłam przepisu na prawdziwy tort Mokka.

Kiedy więc pojawia się okazja w postaci wizyty bezolubnych przyjaciół, należy na nią skoczyć i już nie puścić.
I podać Pavlovą w wersji jesiennej: z domowymi, śliwkowymi powidłami i dużą ilością włoskich orzechów.


Moja beza była konglomeratem tych dwóch przepisów.

- 6 białek (ważyły 156 g)
- 250 g drobnego cukru
- 3 łyżki naturalnego kakao
- 1 łyżeczka octu winnego
- szczypta soli

Białka ubijamy na lekką pianę, dodajemy sól i ubijamy do początków sztywności. Wówczas zaczynamy po łyżce dodawać cukier. Od momentu dodania cukru białek nie możemy już "przebić", co od razu nas uspokaja. Kiedy skończy się nam cukier do dodawania, a ten w białkach się rozpuści (nie będzie czuć kryształków między palcami, czy na języku), dodajemy kakao i mieszamy, lub miksujemy na najwolniejszych obrotach miksera. Na końcu dodajemy ocet.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 C.
Bezę wykładamy na blachę z papierem do pieczenia, na którym odrysowujemy koło o średnicy 20 - 22 cm. Wstawiamy do piekarnika i po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 150 C. Po godzinie wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i pozwalamy bezie suszyć się przez co najmniej 8 godzin.


Do tego potrzebujemy:
- 200 g powideł śliwkowych (lub ich kakaowej wersji)
- 500 ml śmietany kremówki
- 100 g orzechów włoskich
- 1 - 2 łyżki kakao

Śmietanę ubijamy. Orzechy prażymy na suchej patelni, albo w piekarniku.

Ubitą kremówkę wykładamy na bezę, wykładamy powidła, posypujemy kakao. Na samą górę wysypujemy posiekane orzechy.


Smacznego!



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Deser bezowy z bananami i masłem orzechowym

...czyli prawie, jak ulubiona kanapka Elvisa wg Nigelli.

Bezy z tego przepisu.
Potrzebujemy ponadto:
- po 2 - 3 łyżeczki masła orzechowego (od nas zależy, czy wolimy wersję "smooth", czyli gładką, czy wersję "chunky" z kawałkami orzeszków) na porcję
- 1/3 - 1/2 banana na porcję
- świeżo wyciśnięty sok z cytryny (jedna powinna wystarczyć)
- 375 ml śmietany kremówki 30%

Z cytryny ścieramy skórkę i zachowujemy, przyda się nam do śmietany.
Banany kroimy w plasterki, zalewamy sokiem z cytryny i zostawiamy na 20 minut, żeby banany złapały kwaskowość.
Na bezy wykładamy kleksy z masła orzechowego, odsączone z soku banany. 

Śmietanę ubijamy ze skórką, startą wcześniej z cytryny, wykładamy na bezy.



Do wypróbowania też w wersji Eton Mess, z pokruszonymi bezami lub bezikami.

Smacznego!



Deser lekki, jak balerina


Dawno, dawno temu, w dobrych, bogatych czasach, miałam okazję spróbować klasycznej Pavlovy z truskawkami w AleGlorii Magdy Gessler. Lekka kwaskowość owoców, mdławy aksamit bitej śmietany, obłędnie słodka chrupka beza z miękkim, piankowym środkiem. Genialne połączenie smaków!

Miałam już kilka nieudanych własnych podejść tak do klasycznej, jak do czekoladowej Pavlovy.
Okazuje się, że pomylenie cukru pudru z mąką ziemniaczaną nie jest dobrym pomysłem, chyba, że ktoś lubi pieczone omlety z samych białek.
Nie warto też starać się sprytnie zmniejszać ilości cukru. Same białka nie zastygną w chrupką skorupkę, coś je musi podtrzymywać.
Błędem jest też naprawdę bardzo długie ubijanie białek w nadziei, że wtedy nie opadną. Istnieje takie pojęcie, jak "przebicie" białek. 
Białka nie powinny być też zbyt świeże, ubijają się lepiej, jeśli noc spędziły w lodówce samotnie, już bez towarzystwa skorupki i żółtek.
Dobrze jest za to piec bezę w zaprzyjaźnionym piekarniku, którego możliwości, osiągi i ograniczenia już znamy i akceptujemy. Piekarnik, który nas nie lubi może bezy nie dopiec, albo ją spalić.

Tym razem ułożenie gwiazd, nastrój piekarnika i moje własne gapiostwo były dla mnie łaskawe. Zdecydowałam się na małe, indywidualne porcje, zamiast jednej dużej bezy, choć posługiwałam się tym przepisem.


Potrzebujemy:
- białek z 6 jaj, najlepiej takich, które spędziły noc w lodówce
- 300 g drobnego cukru do wypieków
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 375 ml śmietany kremówki (30% wystarczy)
- owoce sezonowe, w tym przypadku mrożone jagody


Ubijamy białka na sztywno. Kiedy są już ubite, ale jeszcze troszkę płynne, zaczynamy stopniowo, po łyżce, dodawać cukier. Białka zaczną gęstnieć i nabierać kremowej, szklistej konsystencji. Kiedy skończy nam się cukier, ubijamy tak długo, aż przestaniemy pod palcami i językiem wyczuwać kryształki, ale nie dłużej! Na sam koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną i sok z cytryny.
Piekarnik rozgrzewamy do 180 C.

Bezę wykładamy na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Na papierze możemy narysować okręgi i na nich równo wykładać masę białkową.
Ja zrobiłam 6 nieregularnych bez i potrzebowałam do tego więcej miejsca, więc posługiwałam się dwiema blachami. Raz ubite białko nie może jednak czekać, aż poprzednia partia się upiecze, bo podejdzie wodą!

Blachy wstawiamy do piekarnika, po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 150 C. Pieczemy 30 - 40 minut, aż wierzch naszych bez będzie twardy (nie sprawdzajmy jednak zbyt obsesyjnie). Po tym czasie piekarnik wyłączamy, zostawiając w nim bezy na co najmniej kilka godzin.

Wystudzone bezy wyjmujemy, delikatnie odklejając papier, podajemy z ubitą śmietaną (której nie słodzimy, naprawdę nie trzeba) i owocami. Poza sezonem mogą to być niewielkie, zamrożone owoce, w moim przypadku leśne jagody.

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...