Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia niemiecka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2013

Jej wysokość, klucha: knedle z morelami


Zima była długa, a wiosna kapryśna. Ale lato przypomniało sobie, jak się bawić.
Mimo panującego wokół upału postanowiłam sięgnąć do swoich dalekich germańskich korzeni, a jednocześnie zadośćuczynić mojej obecnej potrzebie owocowej. Jak w tym bardzo starym dowcipie z kozą: jak już wyłączę gaz pod wrzącą wodą, robi się prawie chłodno.

Dziś na obiad pyszne, złociste, kojące knedle z morelami... Wzorowałam się na bardzo polskim przepisie (z "Kuchni Polskiej") na knedle ze śliwkami.



Potrzebujemy:
800 g ugotowanych, przetartych ziemniaków (najlepiej NIE młodych, ale spróbujcie takie teraz znaleźć)
- 250 g pszennej mąki (użyłam typ 650)
- 1 duże jajko
- sól
- opcjonalnie: łyżka - półtorej mąki ziemniaczanej (jeśli nasze ziemniaki jednak są młode)
- 1 kg moreli (lub śliwek, lub trochę tego, trochę tego)

Owoce myjemy i drylujemy, nie przecinając ich do końca.



Z ziemniaków, mąki (w teorii przesianej, zapomniałam), jajka i szczypty soli zagniatamy elastyczne ciasto. Na stolnicy, wysypanej mąką ziemniaczaną, robimy z ciasta wałeczki o średnicy ok. 3 cm, po czym kroimy je na 3 cm kawałki. Z każdego kawałka robimy placuszek, który owijamy dookoła owocu (w miejsce pestki możemy nasypać trochę cukru), dbając o to, żeby dobrze zakleić pęknięcia.



Pamiętajmy, by pracować szybko, ciasto ziemniaczane zostawione same sobie podchodzi wodą.



W dużym garnku zagotowujemy wodę z łyżką oleju, solimy.
Wrzucamy knedle partiami, gotujemy 3 - 4 minuty od wypłynięcia.

Podajemy z cukrem i tartą bułką, zrumienioną na maśle lub śmietaną lub stopionym masłem. Lub jak tam jeszcze lubimy.
Mięsożercy bardziej smakowały jednak knedle ze śliwkami ze śmietaną, mi morelowe z bułką. A Wam?



Smacznego!

poniedziałek, 20 maja 2013

Obiad niedzielny: golonka w piwie

Tak, no wiem, mieliśmy jeść lżej. Więcej sałatek, więcej świeżych warzyw, mniej tłuszczu, mniej cukru, mniej węglowodanów. No mieliśmy. I właściwie się staramy. Naprawdę!
Tylko, że mama Mięsożercy pokazała mu ostatnio nową jatkę na bazarze. I tam była taka zgrabna goloneczka...



Na niedzielny obiad, Mięsożerca poleca golonkę duszoną w piwie, podpiekaną w piecu.

Zrobił to tak:

Wziął 1,4 kg świeżej golonki z małą kostką.



Golonkę umył, osuszył, skórę ponacinał w kratkę.

Do namaszczenia użył:

- grubej morskiej soli: 2 łyżeczki
- goździków: 10 sztuk
- czarnego mielonego pieprzu: 1 łyżeczka
- suszonego rozmarynu: 1 łyżeczka
- takiegoż majeranku: 1 łyżeczka
- świeżego czosnku: 5 ząbków, posiekanych
- korzenia imbiru: 2,5 cm

Wszystko wymieszał, natarł powstałą masą golonkę, odstawił na 3 godziny (można dłużej, na przykład zostawić na 12 - 24 godziny w lodówce).



Teraz wyjął z lodówki:
- olej do smażenia
- ciemne, lekkie piwo - 0,5 l


a z szafki:
- liście laurowe: 3
- ziele angielskie: 4



Postawił żeliwną brytfankę na gazie, rozgrzał w niej olej. Obsmażył golonkę ze wszystkich stron (zaczynając od najgrubszej skóry), a gdy była już rumiana i pachnąca, zalał piwem, wrzucił ziele i liście.

Kiedy piwo się zagotowało przykrył i dusił 2 godziny na małym ogniu, od czasu do czasu sprawdzając ilość płynu.

W międzyczasie zrobił glazurę z:
- miodu: 1 łyżka
- pasty z ostrej papryki: 1 łyżka
i rozgrzał piekarnik z blaszką w środku do 180 C.

Przełożył mięso z brytfanki na blaszkę, zalał glazurą, wsadził do piekarnika na 1 godzinę. Pozostały w brytfance sos zredukował - ten okazał się w efekcie bardzo słony (można by było temu zaradzić gotując w nim pół ziemniaka), ale używany w niewielkich ilościach idealnie podkreślał smak mięsa!


Do pożarcia z chlebem, pieczonymi ziemniakami lub kaszą (może być gryczana, może być pęczak). I michą sałatki, żeby mieć choć złudzenie, że odżywiamy się zdrowo...



Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...