Uwielbiam możliwość podróżowania w czaso-przestrzeni, którą daje gotowanie... Dziś wybierzemy się do Polski dwudziestolecia międzywojennego. I choć większość dzisiejszych produktów nie ma już tamtego smaku i elegancji, to coraz wyraźniejszy jest nostalgiczny trend powrotu do prawdziwego jedzenia, ciekawość tego, jak to było...
W mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie przekazywany jest przepis na surówkę z czerwonej kapusty, która idealnie podkreśla smak pieczonego drobiu. Przepis z przedwojennej książki kucharskiej, uproszczony, a tym samym udoskonalony, przez moją prababcię.
Potrzebujemy:
- połowę niedużej główki czerwonej kapusty (ok. 1 kg)
- 1 sporą ostrą cebulę
- szklankę słodkiego domowego wina lub soku (z porzeczek, z wiśni, z czerwonej porzeczki lub z aronii - jeśli nie macie domowego, bliskim zamiennikiem będzie oczywiście kupny)
- sól, pieprz
Kapustę drobno szatkujemy i blanszujemy we wrzątku, aż zmięknie, ale nadal pozostanie trochę chrupka, odcedzamy.
W międzyczasie ścieramy cebulę na pulpę na tarce jarzynowej, dodajemy pieprz, sól i wino. W dużej misce mieszamy kapustę z zalewą i odstawiamy na co najmniej 3 - 4 godziny, mieszając od czasu do czasu, aby cała kapusta była wilgotna.
Surówka jest jeszcze lepsza następnego dnia.
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sałatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sałatki. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 października 2013
niedziela, 8 września 2013
Sałatka z figami i gruszkami na ciepło
Pomysł na obiad, który brzmi i smakuje restauracyjnie, a tak prosto go zrobić!
Szybki i zdrowy obiad: przepyszna słodycz owoców, chrupkość sałaty i pestek z dyni, miękkość i kremowość pleśniowego sera... mmm, mniam!
Potrzebujemy:
- opakowanie mieszanki sałat (lub samodzielnie dobranych listków: pasuje rukola, radicchio, roszponka, sałata lodowa...)
- 6 fig
- 2 gruszki
- 100 - 125 g sera brie lub camemberta
- 3 cienkie plastry sera korycińskiego (opcjonalnie)
- pół cebuli
- garść albo dwie wyłuskanych pestek z dyni
- orzeszek masła
- łyżeczka miodu
- łyżka octu balsamicznego
- łyżka oliwy z oliwek extra vergine
- sól, pieprz, świeży tymianek
Pestki z dyni prażymy na suchej patelni.
Figi myjemy i wysuszamy ręcznikiem papierowym, kroimy w ćwiartki. Gruszki myjemy, obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę.
Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy do niego miód, po czym wrzucamy gruszki i obtaczamy w rozpuszczonym maśle. Dodajemy szczyptę soli, figi i tymianek, pozwalamy owocom puścić trochę soku, po czym dodajemy ocet balsamiczny i lekko odparowujemy płyny.
W tym czasie w dużej misce mieszamy sałaty, pokrojony w kostkę ser, pokrojoną w drobną kostkę lub cienkie piórka cebulę i podprażoną dynię. Wszystko zalewamy oliwą i mieszamy.
Na końcu dodajemy ciepłe owoce wraz z sosem, powstałym na patelni.
Jeśli nasz sos jest zbyt wodnisty, do sałatki dodajemy najpierw same owoce, a sos redukujemy na patelni z jeszcze kawałeczkiem masła.
Smacznego!
środa, 14 sierpnia 2013
Sezon na bakłażany: śródziemnomorska przekąska
Czyli kolejny przepis z zeszytu mojej mamy.
Lubimy bakłażany. Mają w sobie coś eleganckiego i komicznego zarazem, to poprzez kolor, to poprzez kształt. A jednocześnie dają tyle możliwości... Lubicie hummus? To koniecznie spróbujcie baba ganoush, czyli pastę z pieczonego/wędzonego bakłażana, z tahiną, oliwą i sokiem z cytryny! Hummus może co najwyżej postać obok ;)
Bakłażan to Maghreb, to baśnie tysiąca i jednej nocy, to mięsistość i lekkość jednocześnie.
Zbliża się długi weekend. Może znów będzie to czas grilla, czasu z przyjaciółmi, rozmów do białego rana, śmiechów i uśmiechów? Może będzie to czas bakłażana?
Oto przepis na sałatkę z marynowanego bakłażana:
- 2 bakłażany
- sól i pieprz do smaku
- 1/3 szklanki oliwy
- 1/2 szklanki białego octu winnego
- 1/2 łyżeczki cukru
- gałązki świeżego rozmarynu
- świeża natka pietruszki lub kolendry [tym razem pominęłam]
- posiekany czosnek
Bakłażany pokroić w podłużne plastry o grubości ok. 3 - 5 mm. Zasolić, odstawić, opłukać, wysuszyć - ten proces pozwala nam pozbyć się bakłażanowej goryczki.
Tak przygotowanego bakłażana obsmażyć na oliwie, odsączyć na ręczniku papierowym, układać plastry na półmisku.
Z octu, cukru, soli i pieprzu zrobić zalewę, polać nią bakłażana. Posypać czosnkiem, rozmarynem i natką (ja robiłam to naprzemiennie).
Przykryć półmisek i wstawić do lodówki na co najmniej kilka godzin, a najlepiej całą noc.
Smacznego!
Lubimy bakłażany. Mają w sobie coś eleganckiego i komicznego zarazem, to poprzez kolor, to poprzez kształt. A jednocześnie dają tyle możliwości... Lubicie hummus? To koniecznie spróbujcie baba ganoush, czyli pastę z pieczonego/wędzonego bakłażana, z tahiną, oliwą i sokiem z cytryny! Hummus może co najwyżej postać obok ;)
Bakłażan to Maghreb, to baśnie tysiąca i jednej nocy, to mięsistość i lekkość jednocześnie.
Zbliża się długi weekend. Może znów będzie to czas grilla, czasu z przyjaciółmi, rozmów do białego rana, śmiechów i uśmiechów? Może będzie to czas bakłażana?
Oto przepis na sałatkę z marynowanego bakłażana:
- 2 bakłażany
- sól i pieprz do smaku
- 1/3 szklanki oliwy
- 1/2 szklanki białego octu winnego
- 1/2 łyżeczki cukru
- gałązki świeżego rozmarynu
- świeża natka pietruszki lub kolendry [tym razem pominęłam]
- posiekany czosnek
Tak przygotowanego bakłażana obsmażyć na oliwie, odsączyć na ręczniku papierowym, układać plastry na półmisku.
Z octu, cukru, soli i pieprzu zrobić zalewę, polać nią bakłażana. Posypać czosnkiem, rozmarynem i natką (ja robiłam to naprzemiennie).
Przykryć półmisek i wstawić do lodówki na co najmniej kilka godzin, a najlepiej całą noc.
Smacznego!
czwartek, 25 lipca 2013
Fenkuł: lekka i orzeźwiająca letnia sałatka
Czasem sobie myślę, że powinnam była urodzić się w Szwecji.
Nie tyle płynie we mnie krew Wikingów, niezupełnie też chodzi o temperatury, ale o małe cukierki i ciągutki w kolorze smoły. Właściwie nie znam drugiej osoby, która tak, jak ja, lubiłaby lukrecję...
O ile jednak lukrecjowe cukierki nie są wszędzie tak dostępne, jakbym chciała, o tyle anyżowy smak w lecie jest osiągalny na wyciągnięcie ręki. Ułożona warstwami bulwa, zakończona delikatnymi zielonymi włoskami może być przepysznym daniem na ciepło, może być elementem gulaszu, a może też, w najprostszy sposób, być pyszną, chrupiącą, słodką sałatką.
To takie proste! Potrzebujemy:
- 1 bulwy kopru włoskiego
- 1/2 dużej szalotki (lub nieco mniej)
- 1/4 dużego twardego jabłka
- soku z połowy cytryny
- oliwy z oliwek
- łyżeczki cukru
- octu jabłkowego
- sól, pieprz
Fenkuła kroimy w paski, o grubości +/- 3 mm, szalotkę w piórka. Jabłko trzemy na dużych oczkach tarki jarzynowej.
Z pozostałych składników robimy delikatny winegret, polewamy nim sałatkę, mieszamy, dekorujemy zielonymi pędami kopru.
I chrupiemy!
Smacznego!
Nie tyle płynie we mnie krew Wikingów, niezupełnie też chodzi o temperatury, ale o małe cukierki i ciągutki w kolorze smoły. Właściwie nie znam drugiej osoby, która tak, jak ja, lubiłaby lukrecję...
O ile jednak lukrecjowe cukierki nie są wszędzie tak dostępne, jakbym chciała, o tyle anyżowy smak w lecie jest osiągalny na wyciągnięcie ręki. Ułożona warstwami bulwa, zakończona delikatnymi zielonymi włoskami może być przepysznym daniem na ciepło, może być elementem gulaszu, a może też, w najprostszy sposób, być pyszną, chrupiącą, słodką sałatką.
To takie proste! Potrzebujemy:
- 1 bulwy kopru włoskiego
- 1/2 dużej szalotki (lub nieco mniej)
- 1/4 dużego twardego jabłka
- soku z połowy cytryny
- oliwy z oliwek
- łyżeczki cukru
- octu jabłkowego
- sól, pieprz
Z pozostałych składników robimy delikatny winegret, polewamy nim sałatkę, mieszamy, dekorujemy zielonymi pędami kopru.
I chrupiemy!
Smacznego!
czwartek, 18 lipca 2013
Sezon na bób: sałatka na chłodne letnie wieczory
Niezależnie od pory roku, wielka woda jest dla mnie fascynująca: zastygnięte przy brzegu fale w lutym, kapryśna, sztormowa wiosna, parzący lipcowy piasek i wietrzne podmuchy października. Morze jest dobre na wszystko.
Wróciłam w stęsknione ramiona Mięsożercy. Dla takich powrotów warto wyjeżdżać.
Wróciłam w środek miejskiego lata. Na ulicach mniejszy ruch, wieczorami przed knajpami większy tłok, a na bazarowych straganach bób, najlepszy, bo młodziutki, jędrny i jeszcze nie tak mączysty. W sam raz do pożarcia tak, po prostu, albo do sałatki.
Dziś zapraszamy na sałatkę z bobu na chłodniejsze letnie dni, z dodatkiem wędzonego boczku.
Potrzebujemy:
- pół kg bobu (czyli tyle, ile zostaje po podżeraniu)
- pęczek koperku
- 2 średnich cebul
- 1 średniej zielonej papryki
- 2 ząbków czosnku
- 30 dag surowego, wędzonego boczku
- pół główki sałaty lodowej
- 1 duży gruntowego ogórka
- dwóch garści koktajlowych pomidorków (7 - 10 sztuk)
- soli, pieprzu
- soku, wyciśnięty z połowy limonki
- oliwy z oliwek extra vergine
Bób ugotować z połową pęczku koperku do tak rozgotowanego stanu, jak lubimy, ale tak, żeby dawał się łuskać. Studzimy.
Boczek kroimy w kostkę lub paski, zesmażamy (bez tłuszczu) na miękkie skwarki, dodajemy pokrojone paprykę, cebulę i czosnek. Smażymy, aż warzywa będą miękkie.
W misce mieszamy wyłuskany bób, porwane liście sałaty lodowej, pokrojone w ćwiartki pomidorki, ogórka pokrojonego plasterki, posiekane drugie pół pęczku koperku i zesmażone wcześniej składniki.
Doprawiamy solą, pieprzem i skrapiamy oliwą, a także sokiem z limonki.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)














